Nocne w Wiadomym Zamku

Od iluż to już lat jeżdżę na Nocne Zwiedzanie do Wiadomego Zamku? Nie pamiętam… może od dziesięciu?

Za każdym razem jednak zachwyca mnie tak samo 🙂

Nie zawsze robię zdjęcia, bo nie zawsze mam na to czas. Tym razem jednak, jako, że moja grupa nieco się opóźniła, miałam dość czasu, by posłuchać wieczornej ciszy i wiatru na krużgankach. Spotkałam jakiegoś zapóźnionego nietoperza – pewnie zbyt przejętego, że tylko 100 dni do wiosny, by zahibernować 😉

To, co mi wpadło w obiektyw – zamieszczam TUTAJ.

Miłego oglądania 🙂

Kto jeszcze nie zwiedzał Wiadomego Zamku nocą, koniecznie musi to nadrobić – wrażenia niezapomniane. Więcej bowiem widać  nocą, gdy światło dzienne nie rozprasza 🙂

Z cyklu Ciekawe – Kopernik znaleziony w sieci

Lubię Doktora Kopernika.

Polubiłam go wiele lat temu, kiedy to wreszcie uczciwie i rzetelnie zabrałam się za studiowanie jego życia. Bo życie ten pan miał naprawdę bardzo wielowątkowe i na pewno nie nudne. Nie, nie chodzi o te bzdurne sensacje wokoło jego rzekomego związku z Anną Schilling (ale tak to jest, jeśli opinie ferują ludzie nie mający pojęcia o głębokiej przyjaźni czy o powiedzeniu „siedzieć na jednej grzędzie”). Zresztą tutaj zawarłam mój stosunek do tego całego niemądrego szumu medialnego, niemądrego bo spłycającego postać Doktora. To takie znamienne dzisiaj, że jeśli gdzieś nie ma choć kawałka seksu (najlepiej w stylu hard porno), przekleństwa, agenta, spisku czy morderstwa, to wiadomość, czy historia staje się nieciekawa i bywa uważana za nieprawdziwą…

A Doktor Kopernik jest interesujący jako Człowiek na tle WTEDY i TAM.

Toteż ucieszyłam się ze znaleziska (ponownie w sieci) 🙂

Załączam owo znalezisko, czyli odsyłacz do ciekawego programu o Doktorze Koperniku.

Temat Mikołaja Kopernika będzie zajmował kolejne pokolenia, bo wciąż niewiele wiadomo choćby o jego młodości. Nawet czasy stosunkowo dobrze udokumentowane niosą ze sobą tajemnice. Jak choćby położenie słynnego pavimentum, które to sobie sam zbudował dla prowadzenia obserwacji. Między bajki bowiem można włożyć opowieści, że to było na tzw. Wieży Kopernika… Wciąż także ciekawi sprawa wpisania De Revolutionibus do Indeksu Ksiąg Zakazanych (i usunięcia z niego dopiero po niemal 300 latach). Ciekawi też pochodzenie rodziny i geneza nazwiska… No i ten złamany nos, czy szrama na czole. Wciąż porowokują domysły.

Niedługo znowu jadę do Doktora Kopernika podładować akumulatory psychiczne; pewnie też znowu mi się przyplącze jakaś zagwozdka. Bo jak na razie wszystkie zostały rozwiązane 😉

Z cyklu Ciekawe – znalezione w sieci

I pomyśleć, że kiedyś tak krytykowałam internet…

Obecnie sporo z niego korzystam i właściwie nie wyobrażam sobie życia bez informacji czerpanych z sieci. Jasne, wiadomości te trzeba filtrować, ale bez internetu nie miałabym na przykład dostępu do bogatej bilioteki Kujawsko-Pomorskiej. No i niebagatelna rola internetu w skracaniu czasu korespondencji… ech, w końcu podobno tylko krowa nie zmienia poglądów.  😉

Jakieś dwa lata temu pisałam o sensacyjnym odkryciu w Kwidzynie, a także o ciekawej publikacji niejako podsumowującej prace. Dzisiaj zaś, szukając tzw. tematów zastępczych (bo mam dośc trudne tłumaczenie do zrobienia i szukam okazji, by się do niego oderwać) – trafiłam na kapitalny program.  Nie wiem kiedy został nakręcony, ale nazwa producenta (Discovery) daje gwarancję ciekawego materiału. A fakt udziału w programie takich sław, jak choćby panowie: R. Czaja, S. Jóźwiak, czy J. Trupinda, że nie wspomnę o innych – znacznie podnosi atrakcyjność materiału. Jako, że dane mi było uczestniczyć w niezmiernie ciekawej konferencji będącej pokłosiem wykopalisk i badań, z tym większą ciekawością oglądnęlam program.

Miłego oglądania 🙂

… a dzisiaj w TVN…

Policjant z pasją

Rysiek był jedną z pierwszych osób w Wiadomym Zamku, która mi zaproponowała materiały na nauki, podczas kursu. On i jego Żona, Ania – dzielnie mnie wspierali w moich przygotowaniach do najważniejszych egzaminów w życiu. I, między innymi, to właśnie dzięki ich wsparciu – zdałam. Praktyczny na 6 i teorię na 5 😀

A więc jeśli ktokolwiek będzie chciał zwiedzić Wiadomy Zamek niestandardowo, bez wysłuchiwania tysiąca dat i suchych faktów, a będzie chciał usłyszeć o LUDZIACH i ich CZASACH, to Rysiek jest odpowiedni.

Napisałam w moim angielskim Tutivillusie, że miałam szczęście w życiu, bo zdobyłam Wiadomy Zamek, i spotkałam po drodze Ludzi z Pasją, Życzliwych i pełnych Sympatii dla Świata.

Ania i Rysiek należą do tego grona.

😀

Dom Uphagena w Gdańsku – kolejny wykład z cyklu „Kultura dawnego Gdańska”

Do mojej skrzynki mailowej wpadło zaproszenie na kolejny ciekawy wykład w Domu Uphagena:

28 listopada 2012 r. (środa, godz. 17.00)

mgr Tomasz Bednarz (Centralne Muzeum Morskie),

Tajemnica katastrofy W-27 –

osiemnastowiecznego wraka niderlandzkiego statku handlowego z Zatoki Gdańskiej

O piecach w Królewskiej Fabryce Karabinów w Gdańsku

Już pisałam o tym, że słuchać Panie Jagodę Semków i Weronikę Wojnowską to czysta przyjemność.

Dzisiaj więc postanowiłam jechać do Królewskiej Fabryki Karabinów na ul. Łąkową żeby je spotkać. Miejsce, a raczej dzielnicę, znam z czasów kuratorowania nieletnim, więc niemal z rozrzewnieniem przemaszerowałam z Danką L. i Ewą H. przez nie zmieniony od lat mrok.

W salce panował psychodeliczny klimat, spotęgowany przez niebieskie światło i przywodzący na myśl filmy o zombie… Ale na szczęście znalazł się pewniem młody i na dodatek cierpliwy człowiek, który szybko postawił dodatkowe (normalne) światło, łamiące nieco ten trupi błękit.

Samo spotkanie było świetne. Z całym mnóstwem ciekawych opowieści o PIECACH, historii ich powstania, o miejscach, gdzie wyrabiano kafle. Tu padły nazwy jakże znane! Srokowo, Biskupiec (dzisiaj tu mieści się restauracja i dyskoteka Stara Kaflarnia), Królewiec, Braniewo, Elbląg, Kadyny, Toruń czy Kolbudy.

Po krótkiej walce z techniką, komputer wreszcie „odpalił” i mogliśmy nie tylko słuchać, ale oglądać prezentację… Po raz pierwszy usłyszeliśmy też o subtelnej różnicy między piecami toruńskimi (o trzech „skrzyniach” bez prześwitu), gdańskimi (o dwóch skrzyniach z prześwitem i często na nóżkach drewnianych), czy choćby elbląskimi (te były ceramiczne). Od dzisiaj już wiemy, że generalnie wszystkie te piece nazywane są gdańskimi 😉

Jagoda Semków i Weronika Wojnowska: dwa bieguny – jedna pasja.

Razem tworzą tandem od lat tak jednoznaczny, że nie zdziwiłoby mnie, gdyby za nimi truchcikiem podążały piece gdańskie, berlińskie, ludowe, żuławskie, pałacowe czy jakie tam jeszcze istnieją 😉

Przy obu Paniach też można się ogrzać. Niczym przy tych ich wszystkich po całej Polsce tropionych piecach. Obie emanują ciepłem życzliwości, serdeczności, a przy tym niespożytej energii i nieczęstego dzisiaj … wdzięku.

O wiedzy nie wspominam, bowiem od lat je „śledzę” i jestem dla tej ich wiedzy pełna podziwu. Zresztą tu nie o mój podziw chodzi, bo ja je zwyczajnie lubię. Ale ich wiedza o piecach jest tak szeroka, że służą pomocą innym, organizując odczyty, konferencje, wykłady. Zresztą w tej chwili już, po 15 latach zajmowania się piecami, są uznanymi autorytetami w tej dziedzinie. Współpracują z kwartalnikiem Świat Kominków, wchodząc w skład rady programowej pisma.

Od lat też niezmiennie boleją nad tym, iż nie powstało jeszcze muzeum pieców. Z powodzeniem obie mogłyby zainicjować taką placówkę – gdyby tylko znalazło się odpowiednie miejsce. Mają bowiem eksponatów do stworzenia muzeum aż nadto. Kto nie był jeszcze w Dzwonnicy we Fromborku – niech żałuje i nadrobi, póki jest. Można tam jeszcze oglądać ich wystawę. Dopracowana do najmniejszych szczegółów. Nie tylko wypełniła puste wnętrze jednego z pięter, ale też pozwala pochylić się nad pięknem pieców. Dzisiaj jest ich już coraz mniej. Niszczone są bezmyślnie podczas renowacji mieszkań, czy domów, lub zapadają w niepamięć, rozkradane z opuszczonych ruin dawnej świetności nieistniejącyh już Prus Wschodnich.

(N.B. w numerze 3(30)2011 Świata Kominków znajduje się bardzo ciekawy artykuł obu Pań pt. „Na tyłach historii”, traktujący o piecach kaflowych w pałacach i dworach Warmii i Mazur.)

I właściwie to tyle na dziś 🙂

Ja ogrzeję się w cieple ich opowieści już niedługo, w styczniu przyszłego roku. Bowiem od dawien dawna mamy w zwyczaju (stały skład) kończyć sezon przewodnicko-pilocki właśnie we Fromborku. Ładujemy akumulatory na następny, nie tak odległy już, sezon.

Grodziska Warmii i Mazur: stan wiedzy i perspektywy badawcze

Noooooooo….

Teraz to już absolutnie TRZEBA jechać ! Tylko dlaczego o TUTAJ mówi się aż TAM ????

Temat grodzisk w Prusach, szczególnie po wizycie na cmentarzysku Jaćwingów w Szwajcarii (to jeszcze Suwałki, ale trasa na Szypliszki) zainteresował mnie bardzo… Więc tym bardziej trzeba jechać 🙂

Instytut Archeologii UKSW zaprasza na konferencję naukową „Grodziska Warmii i Mazur: stan wiedzy i perspektywy badawcze (w świetle pierwszego roku realizacji projektu NPRH „Katalog grodzisk Warmii i Mazur”)”

Na terenie północno-wschodniej Polski znajduje się kilkaset grodzisk – pozostałości obronnych założeń, które na tym terenie powstawały od wczesnej epoki żelaza aż po czasy podboju krzyżackiego. O większości tych obiektów nie wiemy nadal nic – nie jest znana ich chronologia, rozplanowanie zabudowy wewnętrznej, a nawet ich funkcja. Konferencja, związana z finansowanym przez Ministra Nauki i Szkolnictwa Wyższego w ramach Narodowego Programu Rozwoju Humanistyki projektem „Katalog grodzisk Warmii i Mazur” ma na celu podsumowanie aktualnego stanu wiedzy na temat grodzisk pradziejowych i średniowiecznych północno-wschodniej Polski i wytyczenie najważniejszych kierunków badawczych na przyszłość. Przedstawione zostaną zarówno wyniki wcześniejszych badań wykopaliskowych, jak i najnowsze rezultaty sezonu 2012 roku.

Konferencja odbędzie się w Instytucie Archeologii UKSW, Warszawa, 30 listopada 2012 r. Ul. Wóycickiego 1/3, Aula im. R. Schumana, Audytorium Maximum

Reszta na stronie http://archeowiesci.pl

Malucha

Malucha jest kotem.

A raczej Kotą.

Panną Kotą.

Wyjątkową Panną Kotą 🙂

Jej wyjątkowość (jak zresztą wszystkich kotów) polega na tym, że po prostu jest.

Pozwala się uwielbiać, i sama uwielbia… nas udeptywać. Jako swoje hektary posiadane na absolutną własność. Od czasu, kiedy została jedynaczką, zmieniła się bardzo. Zaczęła z nami rozmawiać, a może powinnam napisać raczej – że zaczęła nawet pyskować 😉

Liczy nas przy każdym powrocie do domu, i pokrzykuje, kiedy nie przywitamy się z nią natychmiast, rzucając wszystko w kąt by zająć się wyłącznie czarnym kocim pępkiem świata. Lubi nasze towarzystwo, i czasem nawet przychodzi kiedy ją zawołamy, tfu! zaprosimy 🙂

Umie doskonale wymusić wzrokiem odkręcenie kranu, bowiem najchętnie pija zimną wodę z kranu właśnie.

Ostatnio także zaczęła podkradać jedzenie.

No i taki moment udało mi się sfilmować.

Malucha zainteresowała się kubkiem z kaszą manną do picia, jaką sobie postawiłam podczas pracy przy komputerze. Od zainteresowania do zamoczenia pyszczka – tylko chwila… i natychmiast zaczęła mlaskać ze smakiem.

No i nie dość, że zdążyłam pobiec do pokoju po aparat, to na dodatek podczas filmowania Malucha zupełnie nie zwracała na mnie uwagi… Do momentu aż poziom grysiku w kubeczku nie obiżył się na tyle, że przestała sięgać językiem.

Wyjadła mi ponad połowę porcji.

🙂

Published in: on 21 listopada 2012 at 02:27  6 Komentarzy  

Marek Stokowski w Bibliotece Elbląskiej

Słowo Pana Marka Stokowskiego jest piękne.

Jego zajęcia z istoty gotyku wspominane są do dzisiaj. Zresztą to właśnie, między innymi, On spowodował, że jedyna w swoim rodzaju, pamiętna edycja kursu  dla przewodników po MZM (w roku 2003) była tak wyjątkowa.

No i Jego ksiązki – czytane, znane i rozpoznawalne po słowie właśnie, po tego słowa kulturze. Dla mnie jednak na zawsze Jego książką NAJ – pozostanie Błazen. Absolutnie wyjątkowa i wielowymiarowa opowieść strojąca dusze.

No i z takim właśnie zadaniem – nastrojenia duszy świata – wkrótce przybędzie Pan Marek do Biblioteki Elbląskiej im. C. Norwida, przy ul. Św. Ducha 3-7…

W czwartek 22 listopada o godz. 18.00 zapraszamy do Sali Audiowizualnej na spotkanie z Markiem Stokowskim – autorem „Samo-lotów” i „Stroiciela lasu”.

Autor od wielu lat mieszkający w Malborku znany jest zapewne tym z Państwa, którzy słuchają radiowej Trójki, gdzie powieść „Stroiciel lasu” czytana była w odcinkach. Książka zyskała wtedy rzesze sympatyków.

Serdecznie zapraszamy na spotkanie. 

Wstęp wolny.

Więcej można przeczytać TUTAJ.

Wykład Beaty Sztyber – M.N. w Gdańsku

Od lat… wielu jestem jednym z niezliczonych wielbicieli Pani Beaty Sztyber.

Przewodnicy trójmiejscy wiedzą o kim piszę. Gdyby tak każde z nas mialo choć troszkę Jej wiedzy, pięknego języka, swady i … skromności – byłoby doprawdy zacnie 😉

No i … jako, że dostaję informacje z Muzeum Narodowego o wydarzeniach przyszłych, aktualnych i wszelakich (mimo, że jakoś ich niewiele, oj niewiele, a i jakość mierna), tym bardziej ucieszyłam się tym, co wpadło do mojej skrzynki mailowej (podaję w całości za M.N.):

Serdecznie zapraszamy Państwa na cykl zatytułowany „Kierunek sztuka”.

Podczas niedzielnych wykładów i spotkań przedstawione zostaną sylwetki artystów, historie obiektów, lub zjawiska artystyczne.

Program dotyczyć będzie m.in. wystaw stałych znajdujących się w Oddziale Sztuki Dawnej jak i w pozostałych oddziałach Muzeum Narodowego w Gdańsku.

25 listopada 2012, godz. 12.15

BEATA SZTYBER, 

JAK PĘDZLEM I IGŁĄ MALOWANO BOHATERÓW I ŚWĘTYCH

Informacja:

– spotkania odbywają się w niedzielę o godz. 12:15

– w Oddziale Sztuki Dawnej

– w kasie otrzymają Państwo informację, gdzie odbywa się spotkanie

– uczestnictwo w spotkaniu jest w cenie biletu wstępu do muzeum