Świdnicki Kościół Pokoju po raz n-ty

Zapraszam do lektury i oglądania efektów pewnej podróży samotrzeć – oczywiście celem był świdnicki Kościół Pokoju…

TUTAJ odnośnik, a mówiąc slangiem – link do wpisu 😉

 

Published in: on 29 czerwca 2020 at 12:21  Dodaj komentarz  

WAŻNE – apel do wszystkich

Uwaga, Drodzy Czytelnicy mojego bloga.

Uwaga, Drodzy Podróżnicy, którzy podróżowali ze mną przez Polskę, Warmię z Mazurami, pomorskie, lub zwiedzali ze mną Toruń, Frombork, Olsztyn, czy Gdańsk…

Nigdy nie prosiłam o żadną pomoc. Ale sytuacja się zmieniła.

Słynny Kościół Pokoju w Świdnicy potrzebuje wsparcia finansowego.

Po resztę artykułu zapraszam na bloga TUTIVILLUSA

Published in: on 29 kwietnia 2020 at 18:59  Comments (1)  

Wsteczny bieg – wspomnieniowo

Niedawno Koleżanka opublikowała na Fejsbuku zdjęcie spotkania swojego kota z jaszczurką…

Po resztę wpisu zapraszam do Tutivillusa.

Published in: on 10 kwietnia 2020 at 00:17  Dodaj komentarz  

A na Żuławach…

Zmęczeni wszechobecną, potęgującą się histerią, umiejętnie podsycaną przez wszystkie media, wsiedliśmy w samochód i wyjechaliśmy z miasta. Byle dalej od bełkotu, byle dalej od cywilizacji. Skoro mamy zachować dystans, to zróbmy to, na całego. A gdzie najlepiej  zniknąć w przestrzeni, zregenerować siły i odprężyć się?

Po resztę wpisu zapraszam do Tutivillusa.

Published in: on 28 marca 2020 at 00:38  Dodaj komentarz  

Na wiosnę – na wróble też…

To musi być wiosna!

Właśnie podsłuchałam międzypokoleniową głośną debatę wróblową…

Po resztę wpisu – zapraszam do Tutivillusa.

🙂

Kraciasta sobota…

Sobota 22 lutego upłynęła mi na dwóch arcyciekawych szkoleniach…

Zapraszam do lektury wpisu i do obejrzenie zdjęć – do Tutivillusa.

 

Takie ferie…

Wiadomo, że wnuki przewodników nie mają lekkiego życia. Muszą zwiedzać, poznawać nowe miejsca, a najlepiej jeszcze pamiętać, co widziały. Tak też było i tym razem.

Na resztę artykułu zapraszam do Tutivillusa.

🙂

Published in: on 4 lutego 2020 at 00:21  Możliwość komentowania Takie ferie… została wyłączona  

Cały kanał na YouTube

Ku mojej radości wróciła możliwość robienia filmików w YouTube 🙂

A wiec – przyjemnego oglądania.

Published in: on 24 listopada 2019 at 20:33  Comments (1)  

Gwoli ścisłości…

Szanowni 🙂

Oto ODNOŚNIK do nowego wpisu na blogu Tutivillusa.

Niewiele się tam dzieje, bo i czasu nie mam za wiele, i przyznam, że i wena gdzieś sobie „wzięła i poszła”. Parę artykułów leży w szufladzie przysłowiowej i czeka na dokończenie. Zdjęcia też czekają na podpisy i opisy. A tymczasem szykuje się następna porcja zdjęć i wrażeń z Łużyc Górnych w marcu.

To tyle wieści na teraz, wracam do porządkowania zdjęć 🙂

Do zobaczenia u Tutivillusa 🙂

Sątopy

Sątopy, To kolejna miejscowość, w której się zatrzymaliśmy na chwilkę, oczywiście, po to by zajrzeć do kościoła. Posadowiony na wzniesieniu, widoczny jest z daleka, poza tym – umiejscowiony jest prawie jak kapliczka na rozdrożu.

Znajdowała się tu niegdyś druga po Smolajnach letnia rezydencja biskupów warmińskich. A wieś lokowana została w lutym roku 1337. Tutaj – jak w wielu innych miejscach Dominium Warmińskiego – pojawia nam się wójt krajowy Henryk z Luter.
Kościół wzniesiony został w połowie wieku XIV, a w wieku XVI świątynia otrzymał ołtarz Św. Jodoka (pentaptyk). Niestety w roku 1930 (?) ołtarz zabrano ze świątyni i przekazano do Muzeum Warmińskiego w Lidzbarku (Warmińskim). W 1953 po konserwacji przekazany został do Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie.

Warto pamiętać (co nie przychodzi łatwo, zwłaszcza jak się pomyśli jak daleko to jest od tzw. wielkiego świata) że tutaj część swojej młodości spędził aktor Paul Wegener (nie mylić z Paulem Wegenerem, gauleiterem rejencji Weser-Ems).

Paul Wegener – aktor – znany jest głównie z reżyserii i głównej roli w Golemie (z roku 1915).

(dygresja!!!  mówiąc o Golemie, jak mantrę powtarza się Pragę, jako to miejsce, gdzie wszystko się rozgrywa. A tymczasem figa proszę Państwa, Golem to Chełm. I rabin Eliasz ben Aaron Jehuda. A cała historia jakoby rozegrała się w Chełmie właśnie, w drugiej połowie wieku XVI.  Proszę, oto odnośnik do stosownego – ciekawego artykułu pana Roberta Kuwałka.

Ale też pamięta się Wegenerowi grę w filmach propagandowych w czasach III Rzeszy, całkowicie zapominając o wsparciu finansowym jakiego udzielał opozycji anty-hitlerowskiej. Tuż po wojnie to on właśnie wskrzesił i był animatorem życia kulturalnego w Berlinie. W tzw. towarzystwie pamięta się jednak głównie o jego sześciu małżeństwach, z czego aż dwa z tą samą partnerką. Zadumani nad niegdysiejszym znaczeniem tych ziem, zastanawiając się, gdzie stał dom, w którym Wegener mieszkał, wdrapaliśmy się na wzniesienie, do kościoła p.w. Św. Jodoka.

Wystrój tej świątyni wprawia w zdumienie. I jest wart obejrzenia – zdecydowanie polecam!

A który to Jodok jest patronem kościoła – można znaleźć w ciekawym artykule Andrzeja Rzempołucha na stronie Muzeum w Olsztynie. Dość powiedzieć, że już 600 lat przed pojawieniem się Św. Franciszka, Jodok rozmawiał ze zwierzętami i uzdrawiał ludzi w swojej pustelni. Potem był autorem wielu cudów, i kiedy zmarł w swojej pustelni, w roku 668, na tym miejscu wybudowano klasztor. Niestety nie przetrwał do naszych czasów (klasztor, nie przetrwał), zniszczony podczas szaleństwa rewolucji. Ale w miejscowym kościele Św. Piotra, (w miejscowości Saint-Josse-sur-Mer) zachowały się relikwie świętego, a „szmatka” zwana całunem Świętego Jodoka, znajduje się w Luwrze, gdzie „pojechała” do konserwacji (znamy to także i z naszego, gdańskiego podwórka… jak choćby trójząb Neptuna przy Chlebnickiej, czy pęk kluczy u bezgłowego komendanta Katowni i Wieży Więziennej).

Święty Jodok okrzyknięty został patron pielgrzymów (do dzisiaj do jego relikwii odbywają się liczne pielgrzymki), także niewidomych, ale też i piekarzy i żeglarzy (to do niego modlą się Wilki Morskie podczas sztormów). Opiekuje się szpitalami i przytułkami. To do niego poiwnni się modlić małżonkowie a wieczną miłość małżeńską, i o potomstwo, bowiem jest patronem płodności (sam jednak wybrał życie pustelnika).  To Jodok strzegł od zarazy (podobniej jak Roch), chornił przed pożarem, pożaru, burzy i gradobicia.

Czczony głównie we Francji i Nadrenii; także w Hesji, Szwabii i Bawarii. Na ziemiach polskich kult Jodoka potwierdzony jest już w XIII w. na Śląsku, Pomorzu i w Prusach

(z postacią Św. Jodoka spotkamy się w innym miejscu na Warmii – we Fromborku. Wystarczy wejść do kruchty zachodniej i spojrzeć na wspaniały portal – prawa strona archiwolty – od strony zewnętrznej. Nad Pannami Głupimi Św. Jodok przedstawiony został w krótkiej tunice z kijem 3-sękowym)