Harsz – dynie i jajecznica z tańczącym kotem w tle :)

I znowu, jak co roku – nadeszły wakacje.

Wakacje, czyli 4 dni wolnego na początku października. Bo przecież inaczej się nie da – sezon. Nie dość, że coraz wcześniej się zaczyna, to coraz później się kończy. Ale – od lat celebrujemy tę krótką przerwę. Wykorzystujemy ją na wyjazd, na zatracenie się w krajobrazach, na doładowanie akumulatorów psychicznych 😀

Zgodnie z naszym odwiecznym planem wycieczkowym – zawsze obieramy kierunek na dawne Prus Wschodnie. Dwie noce – każda w innym miejscu. Tym razem nasz wyjazd był nie tylko w celach wypoczynkowych, ale też w celu przygotowania trasy. Pod koniec miesiąca bowiem miałam mieć (i w końcu miałam…) grupę aż do Mariampola na Litwie…

Tym razem zatrzymaliśmy się w Starej Szkole w Harszu…

Stara szkoła, a więc skrzypiące schody, i zapach drewna w korytarzu…

Kocie skradanie się, i pomiaukiwanie, gdy nie wystarczało rąk do głaskania…

Przepyszna jajecznica na śniadanie, świeży chleb i zapach kawy w jadalni…

Poszukiwanie zasięgu na schodach ;)…

Ganek z dorodnymi dyniami, a między nimi tańczący kotek…

Przytulne pokoje BEZ telewizorów (wreszcie bez telewizorów!)…

Serdeczność przyjęcia i wrażenie pobytu w domu :)…

Ale przede wszystkim WIDOK na jezioro o zachodzie słońca….

Tak pokrótce mogłabym scharakteryzować nasz pobyt w tej maleńkiej miejscowości nad samym jeziorem…

O Harszu, którego  nazwa sugeruje pruskie korzenie, wiem niewiele: ot niegdyś czynszowa wieś mazurska, której zasadźcą w roku 1550 był niejaki Maciej Gut ze Świder… Położona nad jeziorem Harsz, mającym powierzchnię 216 ha (od którego to jeziora wieś wzięła nazwę).  Od roku 1886 wieś należała do parafii luterańskiej w Pozezdrzu. Do II wojny – znajdowała się w obrębie rejencji gąbińskiej. Niedaleko – bo dosłownie niecałe 3 kilometry na północ, w stronę Węgorzewa, znajduje się maleńka osada: Okowizna z pałacem z początku XIX wieku. Okowizna niegdyś należała administracyjnie do Harszu. Dla tropicieli wojennej historii to na pewno ciekawy adres – bowiem podczas II wojny we dworze mieściła się kwatera jednego z oddziałów Ministerstwa Spraw Zagranicznych III Rzeszy. Sam Joachim von Ribbentrop zaś mieszkał w nieodległym Sztynorcie.

Sam Harsz – dzisiaj jest niewielką wsią, ale do 1939 roku liczył około 800 dusz. W XVIII wieku we wsi wybudowano szkołę – najpierw drewnianą, a pod koniec wieku XIX rozbudowano ją i zmodernizowano. A raczej przebudowano – stąd dzisiaj ceglany, a nie drewniany budynek… W 2000 roku niestety szkoła została zlikwidowana – jakie to symptomatyczne w obecnych realiach…

Na szczęście budynek nie zniszczał, a trafił w dobre ręce…

To całe szczęście, bo już wiemy, gdzie będziemy nocować w przyszłym roku 🙂

Z cyklu Ciekawe – Muzeum w Grudziądzu o Twierdzy Grudziądz

Tegoroczny listopad obrodził jakoś w ciekawe wydarzenia… Gdybyż jeszcze można było na wszystkie i wszędzie dojechać!!

Oto co wpadło mi do skrzynki mailowej z Muzeum w Grudziądzu:

W piątek – 9 listopada – z przyjemnością zapraszamy na promocję książki „Twierdza Grudziądz. Ochrona, zarządzanie, zagospodarowanie. Materiały pokonferencyjne”.

To wydawnictwo jest plonem działań uczestników konferencji „Twierdza Grudziądz. Ochrona, zarządzanie, zagospodarowanie”, która odbyła się w Grudziądzu w roku 2010.

Uroczysta promocja książki odbędzie się w salach Gmachu Głównego Muzeum przy ul. Wodnej 3/5. Jej początek zaplanowano na godz. 17.00. Książkę będzie można zakupić podczas spotkania promocyjnego (cena: 20,00 zł – oprawa twarda, 18,00 zł – oprawa miękka).

Publikacja zawiera następujące referaty:

  • M. Żebrowski – Stan zachowania Twierdzy Grudziądz
  • W. Grabowski – Historia Twierdzy Grudziądz
  • T. Iwaszkiewicz – Rewitalizacja Baterii Doświadczalnej AB IV a możliwości ochrony szerszego pasa fortecznego Twierdzy Toruń
  • S. Piernicki – Rozwój przez tradycję Lokalnej Grupy Działania Vistula-Terra Culmensis
  • J. Franczak – Baterie półpancerne – ślepa uliczka w rozwoju fortyfikacji
  • K. Kawa – Tendencje rewitalizacyjne obiektów fortecznych w Europie
  • M. Górski, L. Narębski – Program rewitalizacji Fortu VIII w Toruniu
  • J. Daniluk – Centrum Hewelianum w Forcie Góry Gradowej w Gdańsku – próba bilansu pierwszego okresu działalności (lipiec 2008-grudzień 2009)
  • S. Kosmala – Współdziałanie wojska, administracji publicznej oraz Wojskowego Stowarzyszenia Kulturalno-Edukacyjnego „Rawelin” w Grudziądzu. Podstawy prawne współpracy
  • I. Fijałkowska – Problematyka konserwatorska Twierdzy Grudziądz i jej zaplecza militarno-gospodarczego

 

Z cyklu Ciekawe – Muzeum Bursztynu w Gdańsku o Krzemieniu Pasiastym

W gdańskim Muzeum Bursztynu zapowiada się ciekawe wydarzenie.

Otóż w dniach 10.11.2012 – 28.04.2013 będzie można obejrzeć sobie „KRZEMIEŃ PASIASTY – KAMIEŃ OPTYMIZMU„.

Niby nic nowego, bowiem krzemień pasiasty znany i używany jest od wieków. I od wieków też robiono z niego biżuterię 😉 ale teraz niejako dostąpił nobilitacji.

Obecnie – jak pojawiam się w biżuterii z krzemieniem – nikt już nie mówi, że znowu mam na sobie jakieś kamienie – jak to miało miejsce jeszcze paręnaście lat temu. Teraz wzbudza zainteresowanie. Tym bardziej, że projektując samemu swoją biżuterię – ma się pewność, że nikt inny nie będzie miał na sobie tego samego :D. A jeśli na dodatek połączy się krzemień z bursztynem, czy perłami, to po prostu wychodzi z tego bajka 🙂

Warto więc iść na wystawę, choćby po to, by obejrzeć bogactwo i gamę kolorów krzemienia.

Bo JEST wyjątkowym kamieniem…

Jest kamieniem radości. Kamieniem stanowczości. Kamieniem pogodnym. Kamieniem… magicznym 😀

(wiem, co mówię, bo od lat noszę…)

KRZEMIEŃ PASIASTY – KAMIEŃ OPTYMIZMU – 40 lat krzemienia pasiastego w biżuterii – ze zbiorów Muzeum Okręgowego w Sandomierzu, Gold & Silver Gallery Cezarego Łutowicza i Galerii Otwartej Mariusza Pajączkowskiego w Sandomierzu

Światowa Stolica Krzemienia w Światowej Stolicy Bursztynu!

Muzeum Bursztynu, Oddział Muzeum Historycznego Miasta Gdańska – Krzemień pasiasty jest drugim obok bursztynu charakterystycznym dla Polski kamieniem jubilerskim.

Najszlachetniejsza odmiana krzemienia pasiastego występuje w jedynym miejscu na świecie, na Ziemi Sandomierskiej. W Sandomierzu , w 1972 r. w pracowni Cezarego Łutowicza powstała pierwsza biżuteria z krzemieniem pasiastym. Od tego czasu, właśnie tu wytworzyła się tradycja obróbki tego minerału, oprawy oraz sprzedaży biżuterii z ,,kamieniem optymizmu”.

W późnym neolicie, przez ponad 2 tysiące lat krzemień pasiasty był pozyskiwany w kopalniach i osadach u podnóża Gór Świętokrzyskich. Był starannie obrabiany, gromadzony i w ramach ówczesnej wymiany handlowej rozpoczął swój szlak przez Europę.

Jego twardość, uroda i rzadkość występowania sugerują, że jest to kamień szlachetny.

Niepospolitą urodę i bogactwo artystycznego wykorzystania krzemienia pasiastego możemy podziwiać dzięki wystawie, której organizatorami są: Bożena Ewa Wódz z Muzeum Okręgowego w Sandomierzu – opiekun zbiorów z krzemieniem, Cezary Łutowicz z Gold & Silver Gallery – odkrywca krzemienia dla biżuterii i Mariusz Pajączkowski z Galerii Otwartej – kurator wystawy ,,Czterdziestka. 40 lat krzemienia pasiastego w biżuterii”.

W Sandomierzu od roku 2000 odbywają się Warsztaty Złotnicze pod tytułem ,,Krzemień pasiasty – kamień optymizmu”. Z prac poplenerowych i dzieł artystów twórczo związanych z Sandomierzem, powstała wyjątkowa i niepowtarzalna kolekcja krzemienia pasiastego w Muzeum Okręgowym w Sandomierzu. Muzeum posiada najstarsze przykłady krzemienia pasiastego w biżuterii i małych formach złotniczych, w tym najciekawsze realizacje Cezarego Łutowicza sprzed 2000 roku i całej ostatniej dekady, a także ponad 200 prac wybitnych polskich artystów złotników zgromadzonych na przestrzeni lat 2001-2010. Na wystawie, wpisującej się w tegoroczny cykl wystaw jubileuszowych z okazji 40 lat krzemienia pasiastego w biżuterii, prezentowany jest wprawdzie niewielki, ale reprezentatywny wybór z muzealnego zbioru, obejmujący 36 prac 20 autorów.,

,CZTERDZIESTKA – 40 lat krzemienia pasiastego w biżuterii” składa się z kilku wystaw towarzyszących I Festiwalowi Krzemienia Pasiastego, który odbył się w Sandomierzu, w dniach od 2 września do 29 października 2011 r. W skład wystawy wchodzą:

• wystawa pokonkursowa Ogólnopolskiego Konkursu Biżuterii Autorskiej ,,Krzemień pasiasty – kamień optymizmu” – 47 prac 29 autorów zakwalifikowanych, wyróżnionych i nagrodzonych przez jury oraz prace jurorów i komisarza wystawy

• ,,Krzemień pasiasty – żywioły w kamień zaklęte” – kolekcja niezwykłych ,,rzeźb zastanych”, czyli naturalnych konkrecji krzemienia Cezarego Łutowicza oraz naturalnych form z kolekcji Ewy i Dariusza Siemońskich

• ,,W dłoniach krzemień pasiasty” – rekonstrukcje narzędzi pradziejowych z krzemienia pasiastego Witolda Migala i Witolda Grużdzia oraz obrazy z krzemieniem Andrzeja Wilka

• ,,W krzemieniu zastane” – wystawa fotografii Cezarego Łutowicza

• ,,Krzemień pasiasty – kamień wyobraźni” – fotografie inspirowane krzemieniem pasiastym Ewy Sierokosz i Eweliny Ury

Pelplin jesiennie

Od jakichś trzech lat umawialiśmy się na wyjazd szkoleniowy do Pelplina. Wszyscy jesteśmy czynnymi przewodnikami i pilotami. A to oznacza, że sezon dla nas trwa długo, i tak naprawdę to poprzedni kończy się niemal równocześnie z rozpoczęciem nowego 😉

Tak więc – zwyczajnie trudno nam było się „zgrać” w czasie.

Ale w końcu „nadejszła wiekopomna chwila”, i w sobotę wsiedliśmy (w nieco zdekompletowanej liczbie) do autka S.C. i pojechaliśmy…

Pelplin i Wirty.

Taki był nasz cel.

Nie jestem zbytnio „chwastowa” – ale skoro miały być chwasty, to co mi tam 😉 zresztą w Wirtach byłam może ze dwa razy w życiu.

Ale Katedra w Pelplinie – to zupełnie osobny rozdział…

Historia cystersów tutaj zaczyna się 27 października 1276 roku, kiedy to przenieśli się tu z niedalekich Pogódek… Żeby jednak nie nudzić długim wpisem – TUTAJ odnośnik do historii tego miejsca. A także ODNOŚNIK do życiorysu bardzo ciekawej postaci – bpa Rosentrettera, który był Kosznajdrem… Kim są Kosznajdrzy ? A tego dowiecie się Państwo TUTAJ.

Warto też poczytać o rodzie von der Marwitz, jak również przeczytać TUTAJ i TUTAJ o jednym z jego przedstawicieli – biskupie Janie Nepomucenie Marwiczu…

Zapraszam też do mojej GALERII  i do obejrzenia ZDJĘĆ z Katedry i Muzeum 🙂

Niestety, ktoś w Muzeum Diecezjalnym wpadł na „genialny” pomysł i tuż przed wspaniałym Poliptykiem Toruńskim z ok. 1390 roku postawiono … pianino.

Bez względu jednak na pianino, czy inne drobne niedogodności – zdecydowanie warto Pelplin odwiedzić. I to nie tylko dla katedry czy Muzeum. Samo miasteczko zmienia się na korzyść. Niestety – w sobotę zimno było, jak w przysłowiowej psiarni, więc nie było spaceru fotograficznego. Ale czystość chodników i czystość odnowionych (w większości) fasad domów rzuca się w oczy. Dojazd autostradą, bądź koleją łatwy – więc to nie wyprawa na koniec świata.

😀

Z cyklu Ciekawe – nowy spot reklamowy POT

Dawno nie było tak dobrego spotu reklamowego, jak ten ostatni – zrobiony przez Polską Organizację Trustyczną

Oto i on 🙂

Published in: on 5 listopada 2012 at 12:43  Dodaj komentarz  

Z cyklu Ciekawe – Wędrujące Dusze w Muzeum w Olsztynie

Dla tych, którzy mają bliżej, a może i dalej – ale mają więcej czasu – niezwykle ciekawa propozycja z Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie:

WĘDRUJĄCE  DUSZE …

Olsztyński Wehikuł Czasu,  8 listopada, czwartek, godz. 17.00,
Muzeum Warmii i Mazur w Olsztynie

Wędrujące dusze… O zadusznych zwyczajach warmińskich.

Prelegent:

dr Jan Chłosta – historyk, pasjonat Warmii

Eksperci:

dr Aleksandra Drzał-Sierocka – kulturoznawca

Edmund Rauba – dyrektor Zakładu Cmentarzy Komunalnych
Prowadzący:

dr Andrzej Korytko – historyk

Marek Jarmołowicz – dziennikarz

Podczas podróży wehikułem: filmy, nagrania, fotoprezentacje.

 

Published in: on 5 listopada 2012 at 10:31  Comments (1)  

Z cyklu – Ciekawe – Bobry w Sopockim Towarzystwie Naukowym

Od lat dostaję informacje od STN, ale zawsze mi coś wchodzi w paradę 😦 i nie mogę zdążyć na wykłady…

Tym razem jednak zapowiada się niezmiernie interesująco:

Wykład 20 listopada poprowadzi Adrian Zwolicki, reprezentujący UG oraz firmę AZB.

Tematem będzie: „Bóbr z Delty Wisły”:

– Ile jest bobrów na  Żuławach Wiślanych i kiedy jest ich za dużo?

– Przyczyny konfliktów między bobrem a człowiekiem.

– Zagrożenia powodziowe powodowane przez bobry: uzasadnione obawy czy niepotrzebna panika?

Ania wykład poprowadzi w grudniu.

Spotkania odbędą się o godz. 18:00 w BOOKARNI, „kawiarni z książką”, ul. Haffnera 9, Sopot (50m od ul. Monte Cassino).

Wstęp wolny

Kościół w Wiadomym Zamku

Na temat odbudowy kościoła na Zamku Wysokim słyszałam odkąd pamiętam…

I właściwie powinniśmy wszyscy się przyzwyczaić do tego i potraktować to jako swoisty znak czasów. Wciąż przecież trwa odbudowa (no, z wyjątkiem dziedzictwa Śląska, dawnych Prus Wschodnich, czy Żuław) a historia ulega zatarciu. Mam na myśli tę ostatnią historię, tak tragiczną i wciąż tak namacalną. Ale z drugiej strony aż strach przed wszechobecnymi przetargami – które jak wiadomo powszechnie nie gwarantują jakości – a raczej gwarantują – jej brak…

Przy tak delikatnej materii jak Wiadomy Zamek to szczególnie drażliwy temat.

Ale z kolei parę (i to parę ładnych) lat temu, kiedy miałam przyjemność oprowadzać po Zamku Pana Bernda von Droste zu Hülshoff, (jego wizyta związana była m.in. z pracami ratunkowymi przy Wielkim Refektarzu) – w kościele postawił wyraźne pytanie… Pytanie dotyczyło, nie CZY, a KIEDY odbudujemy kościół.

Hm… pozostaje mieć tylko nadzieję, że fakt, iż Wiadomy Zamek jest na liście UNESCO spowoduje, iż odbudowa sklepień, i w ogóle prace w Kościele będą surowo nadzorowane. I że wykonawca, jaki zostanie wyłoniony, nie „poleci” po najmniejszej linii oporu.

W końcu mamy Wyjątkową Największą Kupę Cegieł na świecie, będącą nie tylko swoistym fenomenem średniowiecznej myśli technicznej, ale też restauracji, a także powojennej odbudowy. Szkoda by było to zaprzepaścić…

Oto, co na ten temat przeczytać można na łamach Dziennika Bałtyckiego :

ODBUDOWA KOŚCIOŁA W MALBORSKIM ZAMKU. WRÓCI GOTYCKIE SKLEPIENIE

Autor – Jacek Skrobisz

Zapadła decyzja w sprawie sposobu odbudowy kościoła Najświętszej Marii Panny w malborskim zamku. Debata na temat remontu najważniejszej krzyżackiej świątyni trwała od wielu miesięcy i brały w niej udział naukowe autorytety z zakresu historii, konserwacji, archeologii i sztuki z Polski i zagranicy. Dziś wiadomo już, że kościół NMP będzie wyglądał niemal tak jak w czasach średniowiecznych. Potrzeba na to będzie prawdopodobnie ponad 20 mln zł, a praca trwać będzie kilka lat.

Naukowcy długo się spierali, czy sklepienie kościoła zamkowego powinno odzyskać wygląd oryginalnego sklepienia gwiaździstego, czy jednak powinno ono nawiązywać do czasów nowożytnych i zostać odtworzone w taki sposób, by uwidocznić zniszczenia świątyni z czasów II wojny światowej. Dyrektor Muzeum Zamkowego długo się wsłuchiwał w argumenty zwolenników obu koncepcji i podjął decyzję.

– Jestem za tym, by do kościoła wróciło oryginalne, średniowieczne sklepienie – mówi dyrektor Mariusz Mierzwiński.

To jednak nie oznacza, że wszyscy są przekonani, co do słuszności tej decyzji.

 To tylko pokazuje, jak ważny jest to temat dla muzealników.

– Mówiłem to już wcześniej i pan dyrektor zna moje zdanie. Traktuję kościół jako rodzaj pomnika zdarzeń z 1945 roku, kiedy to świątynia została zniszczona – mówi Bernard Jesionowski, starszy kustosz muzeum. – Podtrzymuję to, że sklepienie powinno ukazywać ogrom zniszczeń z czasów wojny. Większość przedstawicieli środowisk naukowych opowiedziała się jednak za rekonstrukcją.

Sklepienie prawdopodobnie nie będzie wyglądało identycznie jak to z czasów średniowiecznych. Architektonicznie będzie nawiązywało do gotyku, ale nie pojawi się już na nim tynk czy polichromia.

– To będzie surowe, ceglane sklepienie – wyjaśnia Jesionowski.
Kościół NMP był przez wieki przebudowywany w różnych stylach, ale ta najnowsza przebudowa będzie nawiązywała do średniowiecza. Pojawią się m.in. ceramiczna posadzka (nie jest znany jej oryginalny wzór) i skromne wyposażenie.
– Na pewno stanie tam ołtarz z Tenkit, który się znajduje w naszych zasobach, zrekonstruowane będzie też między innymi Kolegium Apostolskie – informuje Mierzwiński. – Przy wyposażaniu kościoła będziemy korzystać z naszych zbiorów.
Ołtarz pochodzi z 1504 roku i jest jednym z najcenniejszych eksponatów muzeum. Kolegium Apostolskie to oryginalne kamienne figury świętych. Część z nich nadal stoi w kościele. Inne spadły, rozbiły się podczas bombardowań zamku w 1945 roku i będą rekonstruowane.

Muzeum Zamkowe odbuduje nie tylko wnętrze kościoła na Zamku Wysokim, ale i około ośmiometrową figurę Matki Boskiej Malborskiej, która stała w zewnętrznej niszy świątyni do pierwszych miesięcy 1945 roku. Od pięciu lat pieniądze na jej odbudowę zbiera Fundacja Mater Dei. Zebrano 273 tys. zł. Pieniądze zasilą budżet planowanej odbudowy kościoła, szacowanego na około 1-2 mln zł.

Na odbudowę całego kościoła potrzeba będzie nawet około 20 mln zł. 15 mln zł Muzeum Zamkowe chce pozyskać z Norweskiego Mechanizmu Finansowego (wcześniej rząd Norwegii dofinansował prace w Zamku Średnim). Mariusz Mierzwiński zapewnia jednak, że jeśli się nie uda w przyszłym roku otrzymać pieniędzy w ramach konkursu, to muzeum sfinansuje prace z własnego budżetu. Różnice występują w kwestii terminu wykonania prac. Niedawno pojawiła się informacja, że odbudowa świątyni potrwa tylko dwa lata, ale najnowsze dane mówią już o około pięciu latach.

Historia

Świątynia istnieje od początku budowy zamku z końca XIII wieku.
Po przeniesieniu stolicy państwa krzyżackiego do Malborka w 1309 roku ówczesna kaplica została wydłużona, dobudowano do niej prezbiterium. Budowę zakończono w 1344 roku. W średniowieczu kościół gromadził otoczenie wielkiego mistrza krzyżackiego oraz gości. Gdy zamek znalazł się we władaniu Polski, kościołem zarządzali jezuici (początek XVII w.), wtedy został urządzony w stylu barokowym.

Spleen

Spokojny i leniwy wieczór?

A co to takiego ?

Najpierw załadowałam przeszło 100 zdjęć do galerii bloga, ZANIM pomyślałam, żeby z tego zrobić filmik na youtube. Teraz więc mozolnie usuwam to, co załadowałam i zapowiada się, że tak będę… do śmierci z przymiotnikiem…

Potem zaś lista spraw niekoniecznie przyjemnych acz niezbędnych do załatwienia nagle mi się wykrystalizowała, więc nici z wolnego (programowego i zasłużonego) …

A na końcu ponaglenie od Aidy wpadło mi do skrzynki mailowej… Ponaglenie dotyczące nowego komiksu 😉

No, to „wieszam” komiks i wklejam Krysine instrukcje:

1. 18 listopada jest rocznica śmierci Orselna.

2. Będzie o Kwidzynie na icastle. Stąd komiks z dedykacją.  (Nie dla Kwidzyna tylko dla icastle). Poza tym – napisał o Orselnie.

3. Mam własną teorię na temat wyglądu szat pochowanych mistrzów i jest ona na rysunku.

4. Pod duchami uczciwie tak jak w grobach leżały, są wyrysowane kości.

5. Mistrzowie też są narysowani tak jak wg. moich badań wyglądali.

6. Złośliwi twierdzą, że Orselna zamordowano, ponieważ kazał braciom czytać do obiadu Kronikę Piotra z Dusburga (albo Regułę, w każdym razie coś umoralniającego) i nikt tego nie mógł nerwowo wytrzymać.

7. Orseln sepleni bo nie miał zębów. Wypadły mu za życia. Wprawdzie znano wtedy protezy i zapewne ich używał, ale do grobu mu nie włożyli.

8. Plauen mówi ponurym głosem dlatego to jest na czarno.

9. Ten pukający pod spodem to oczywiście Ludolf. Za życia miał depresję, po śmierci jak widać mu też nielekko.

Chyba największe wrażenie na mnie zrobiła uwaga, że Orslenowi szczęki do grobu nie włożyli…  Zaś depresja Ludolfa niewątpliwie brała się z położenia 😉

Oto więc SPLEEN nadciąga Drodzy Państwo 🙂

P.S. Bardzo ciekawy artykuł Janusza Trupindy o Orselnie – można przeczytać w numerze 7 „Gdańskich Studiów z Dziejów Średniowiecza” – Mazowsze, Pomorze, Prusy” na stronach str. 271-292.

Published in: on 4 listopada 2012 at 22:33  4 Komentarze  

Śnieżki – czyli zabezpiecz tyły

Jednak marudzenie przynosi efekty…

Nie wiem, bo zwyczajnie nie pamiętam, od jak dawna prosiłam Aidę o nowy Komiks. Artyści mają to do siebie, że albo mają wenę… albo nie. A jak doda się do tego pracę zarobkową, bo przecież trzeba coś zjeść, by mieć siłę ołówek w garści utrzymać, to nagle brakuje czasu na cokolwiek.

Taki Wielki Mistrz to miał lepiej – miał wikt i opierunek i mógł się oddawać hobby (jak na przykład strzelanie do wiewiórek ;P ). Zaraz Aida podniesie larum i oberwie mi się za komentarz, boć przecież darowałam Wiadomemu „Miszczowi”. Ba! Ja przecież niemal odszczekałam kalumnie rzucane od lat pod jego adresem 😉 ale nie mogłam sobie darować. Jego i tak nie ma tam, gdzie powinien być, więc nie słyszy.

TUTAJ Najnowszy KOMIKS Aidy

A swoją drogą – nie należy ideologizować, nie zabezpieczywszy sobie tyłów. A z drugiej strony trzeba dobrze sprawdzić, w kogo się mierzy.

Tak mi się nagle skojarzyło… Przepraszam, bo komiks mi raczej nasunął na myśl pytanie: jak zostanie zrozumiany – czy trafi, czy też „przeleci” jak tytułowa śnieżka…

A tak na marginesie, nie dziwmy się, gdy będąc w Wiadomym Zamku, albo w jakimkolwiek zamku Panów Pruskich oberwiemy śniegiem. Ni stąd ni zowąd spadnie nam na głowę, mimo, że nie powinien 😉

p.s. Bardzo przepraszam za sposób wyświetlenia komiksu, ale zabrakło mi miejsca zdjęciowego na blogu, teraz muszę uaktywnić usługę płatną, by zwiększyć pojemność … A to nastąpi … wkrótce, jak mawiają w Nigerii 😉

Krysiu – dziękuję za ratunek 🙂

p.s. 2

A nie mówiłam ???? no mówiłam, że zaraz larum podniesie – Krysia podniesie 😀 właśnie mi napisała, że mnie czołgiem przejedzie za to „niemal”. Uprasza się nie sprzedawać ani nie pożyczać czołgu Owej Osobie. 🙂 Nie podwozić czołgiem nigdzie, tudzież nie dawać w leasing…

Dziękuję

Published in: on 31 października 2012 at 13:42  Dodaj komentarz