Bisztynek – suplement

Zamieszczam TUTAJ łącze do świetnego artykułu na portalu pt. „moje Mazury”.

Lubię Bisztynek i mam do niego zupełnie prywatny sentyment. Kibicuję mu, by wreszcie stał się atrakcją turystyczną, na co w pełni zasługuje!

 

 

Published in: on 1 marca 2012 at 19:33  2 Komentarze  

Potęga internetu

Znalazłam gdzieś na Facebooku-u, krąży sobie w sieci, prowokując gromkie salwy śmiechu 🙂

Dzielę się więc – niech inni też mają radość 🙂

Published in: on 29 lutego 2012 at 17:29  8 Komentarzy  

Wietrznie – Wiadomy Zamek w sobotę – migawki

Kiedy wstawałam dzisiaj o 6:00, Koty Gremialne głębiej wcisnęły się w kołdrę. Malucha spod oka obserwowała moją poranną krzątaninę, ale kiedy zeszłam do kuchni na kawę, obie jednak przybiegły – prosto do misek 🙂

Powodem mojego porannego zerwania się w ten niesamowicie wietrzny dzień – było szkolenie w Wiadomym Zamku.

Umówiona byłam (wraz z Agą S. Asią K. i Daną L.) z zaprzyjaźnionymi elblążanami na szkolenie, jakie obiecał im niezmordowany B.J.

No i spędziłyśmy kolejny wspaniały dzień na Wiadomym Zamku, ganiając za B.J. po tarasach, krużgankach i piwnicach… Niby słyszałyśmy już co-nieco z tych ciekawostek podczas naszego kursu, a także podczas kolejnych szkoleń. Ale jak to Aga S. skwitowała – B.J. można słuchać, nawet jeśli czyta książkę telefoniczną 🙂

A, że podczas słuchania, Zamek Wiadomy sam pchał się w obiektyw – to załączam rezultat.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

No i jak zwykle – chodząc po Zamku (i marznąc niesłychanie w dzisiejszym przenikliwym wietrze) obie z Agą (po raz kolejny) zdałyśmy sobie sprawę z tego, jak cennym miejscem jest dla nas ta Największa Kupa Cegieł w Europie 🙂

Steblewo – suplement

Jak to bywa w życiu – poglądy czasem trzeba zmienić, bo życie zaskakuje – pozytywnie.

I tak też jest w Steblewie, już kiedyś przeze mnie opisanym.

Coś tam „drgnęło”. Drgnęło w postrzeganiu „swojego miejsca na ziemi” przez mieszkańców. Widać to już w okolicach ruin kościoła, i wokół kaplicy Wesselów.

I o tym właśnie traktuje kolejna audycja niezmordowanego Dominika Sowy (Radio Gdańsk).

Ach, gdybyż jeszcze dało się zdobyć pieniądze na steblewskie domy podcieniowe! Szkoda, że „wyżej” nikt nie widzi potrzeby zabezpieczania tych wyjątkowych zabytków przeszłości, bo niedługo z miejsca unikatowego na mapie Europy (nigdzie indziej nie ma tylu takich domów podcieniowych, co właśnie tu, w północnej Polsce) staniemy się miejscem zwyczajnym 😦

Published in: on 22 lutego 2012 at 12:33  2 Komentarze  

Niezmiennie…

Dzisiaj (19 lutego) świętowałam urodziny Doktora Mikołaja K. w Wiadomym Zamku. Miałam świetną grupę, a raczej grupkę. 5 osób. Chcących wszystko zobaczyć; zrozumieć, poznać i poczuć średniowiecze… Dla takich „Zwiedzaczy” warto było jechać. 🙂

Ale zanim dotarłam do Zamku – jak zwykle rzemiennym dyszlem jechałam przez moje płaskie, zimowe i mokre Żuławy. I w ten sposób miałam swoje wagary – po drodze wprawdzie, ale tam wystarczy chwila i już ładuje się „akumulatory”.

Mam takie miejsce po drodze, które od 10 lat fotografuję o różnych porach dnia i w różnych porach roku. W oddali widać wał wiślany, wierzby żuławskie… pola… Widok, którego nie zamieniłabym na żaden inny. Wstąpiłam przy sposobności na cmentarz w Stawcu, żeby po raz kolejny zrobić zdjęcia steli. Nie zaglądnęłam do mojej psiej łapki, bo by mi już czasu nie wystarczyło na Wiadomy Zamek.

A wracając z Zamku, spotkałam sarenkę. Stała na samym środku drogi, spoglądając na mnie, kiedy zatrzymałam samochód w zachwycie. Tak się sobie przez chwilę przyglądałyśmy, aż w końcu sarenka pobiegła w pole. A ja nawet aparatu nie wyjęłam, zapatrzona w wielkie sarnie oczy i długie rzęsy. I dużą mokrą kichawkę. Śliczna była. I kichawka i jej właścicielka.

Świetna niedziela i godne obchody PanaKopernikowych urodzin.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

539 lat temu w domu kupca toruńskiego …

… 19 lutego przyszedł na świat chłopczyk, któremu na chrzcie dano imię Mikołaj…

To kolejna rocznica urodzin Doktora Mikołaja Kopernika.

I pewnie znowu zaleje nas bełkot o Annie Schilling i domniemanym romansie kanonika fromborskiego ze swoją gospodynią.

No, bo jak się nie ma „pomysłu na” – to coś trzeba wymyślić. I to niestety niekoniecznie coś mądrego… Już kiedyś pisałam o spłycaniu tej niebanalnej postaci i sprowadzaniu jego życiorysu li tylko do relacji damsko męskich.

A tymczasem warto skoncentrować się na jego działalności, na przykład jako Administratora Dóbr Kapitulnych.

Od jakiegoś czasu – a konkretnie od sensacji związanej z odkryciem jego grobu we fromborskiej katedrze – znakowane są wsie, w których i w pobliżu których – Doktor Mikołaj lokował łany opuszczone. Świetna inicjatywa. Wsparta paroma krótkimi „filmikami” – tutaj zamieszczam jeden z nich (o Dywitach).

Warto tylko pamiętać, że nie wsie lokował Kopernik, a opuszczone łany. Wsie bowiem lokowane były zazwyczaj w początkach wieku XIV. A pola uprawne (liczone w łanach właśnie) opuszczane były w wyniku wojen, czy zwykłego zbiegostwa.

Tak czy inaczej – inicjatywa znakomita.

TUTAJ można poczytać zapiski Pana Administratora Dóbr Kapitulnych.

I tyle…

A 19 lutego warto pomyśleć o Samotniku Fromborskim i jego Gwiazd Dostrzegalni (z słynnym pavimentum, którego to szukano wokoło Kanonii Św. Stanisława, której był właścicielem).

Prusy Wschodnie – ciąg dalszy roważań

Polecam świetny artykuł Pana Erwina Kruka, pt. Karol Małłek czyli Sprawa Mazurska.

to tyle wpisu

wyłączam komentarze, bo są zbędne

 

Published in: on 17 lutego 2012 at 00:06  Możliwość komentowania Prusy Wschodnie – ciąg dalszy roważań została wyłączona  

Brama Wyżynna – zaproszenie z Muzeum Historii Miasta Gdańska

Poniżej – zaproszenie, jakie dostałam mailem.

Publikuję, bo warto się pofatygować.

Brama Wyżynna jest niezwykle ciekawym obiektem Gdańska. Jako dziecko byłam zabierana w każdy zakamarek Bramy. Ale to było baaaardzo dawno, i czas najwyższy to sobie teraz odświeżyć… w odświeżonej Bramie 🙂

W imieniu Prezydenta Miasta Gdańska Pawła Adamowicza oraz  Marszałka Województwa Pomorskiego Mieczysława Struka, Muzeum Historyczne Miasta Gdańska serdecznie zaprasza na konferencję prasową w Bramie Wyżynnej, 1 marca 2012 r. o godzinie 13.00.

Konferencja organizowana jest, aby zaprezentować efekt prac remontowych przeprowadzonych w obiekcie przez Muzeum Historyczne Miasta Gdańska.

W ramach remontu  wykonano kompletne prace konserwatorskie wszystkich elewacji i wnętrz Bramy Wyżynnej, aranżację fryzów elewacji wschodniej i zachodniej, przywrócono złocenia i kolory na herbach. Wewnątrz Bramy usunięto wtórne ściany czyniąc z parteru przestronną salę recepcyjną z dwoma antresolami. Piętro zaaranżowano na salę konferencyjną.

W piwnicy wykonano zachowawcze prace konserwatorskie oraz zamontowano węzeł ciepłowniczy. Dookoła obiektu wykonano izolacje pionowe i poziome. Obiekt został wyposażony w instalację klimatyzacyjną.

Podczas prac odkryto drewnianą konstrukcję, prawdopodobnie służącą kiedyś do podnoszenia i opuszczania mostu zwodzonego. Konstrukcję zachowano i zakonserwowano, a jej część można podziwiać przez tzw. okulus w podłodze 1 piętra, czyli sali konferencyjnej.

Położono nowe instalacje – elektryczną i teletechniczną. Przeprowadzono prace archeologiczne w piwnicy oraz przy fundamentach bramy.

Zgodnie z przepisami przeciwpożarowymi, wszystkie kondygnacje są wydzielonymi strefami.

Wysokość kontraktu na roboty budowlane to 2 897 040,71zł.

W Bramie Wyżynnej powstanie Zintegrowany System Informacji Turystycznej współfinansowany przez Regionalny Program Operacyjny dla Województwa Pomorskiego oraz przez Urząd Marszałkowski i Urząd Miasta.

Wiadomy Zamek – bardzo zimowo

Wczoraj – czyli 15 lutego – znowu miałyśmy Nocne. Miałyśmy, czyli Aga S. i ja. Od lat oprowadzamy tę samą firmę po Naszym Wiadomym Zamku. I od lat jest ta sama wspaniała atmosfera. Tak wiele zależy od grupy i jej opiekunów! A że w tym wypadku akurat wszystkie czynniki „grają na jedną nutę”, to i cała impreza była nadzwyczaj udana. Na dodatek ukoronowana suto zastawionymi stołami w Kuchni Konwentu. Uczta przygotowana, jak zwykle, przez Bogdana Gałązkę (którego blog polecam, bo świetnie się czyta) gwarantowała wzmocnienie wrażeń. A że przybyli także i Rycerze Gniewscy, to nie dziwota, że wszystkim nam (łącznie z tzw. obsługą imprezy) całość niezmiernie się podobała 🙂

Na niemal 10 lat „ganiania” po Wiadomym Zamku, miałam dwie grupy którym się nie podobało. Jedna grupa, to były oficer SS z żoną. Oficerowi się podobało, to żona była zwiedziona, bez przerwy pytając mnie napastliwie, gdzie ja tu widzę muzeum, i (cytuję): dlaczego i jakim prawem TO weszło do UNESCO… A drugą grupą – była grupa szkolna. Tu miłosiernie zmilczę przygotowanie i poziom nie tyle dzieci, ale pań opiekunek – czyli nauczycielek. Miłosiernie zmilczę, bowiem gdybym szczerze napisała o ich poziomie (nie tylko merytorycznym), skrzywdziłabym tych Wspaniałych Nauczycieli, których znam i szanuję ogromnie… 😉

Załączam parę zdjęć z wczorajszego Misterium Zamkowego. Znajdują się tu zdjęcia także z Bursztynowych Kontekstów – świetnej wystawy bursztynu, na nowo zaaranżowanej. Nie wiem, jak będzie to wyglądało w lecie, przy dzikich tłumach odwiedzających Zamek co roku. Ale może to wreszcie wymusi na niektórych przewodnikach modyfikację sposobu oprowadzania, a także uzupełnienie posiadanego stanu wiedzy 😉

Wystawa świetna, i kto nie widział warto tę stratę nadrobić, tym bardziej, że kielich Dobbermanna z Hunterian Museum w Glasgow niedługo wraca do siebie…

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

p.s. a zupa grzybowa u Bogdana Gałązki – to mistrzostwo świata 🙂

Published in: on 16 lutego 2012 at 09:59  2 Komentarze  

Migawką i okiem – Frombork ujęty w ramki

Fotogeniczny ten Mój Frombork jest niesłychanie!

No i za każdym razem ganiam z aparatem jak zauroczona. Jakbym pierwszy raz w ogóle tu była. Bo za każdym razem to jest PIERWSZY raz. Zawsze inaczej widzę to miejsce, w którym mój ulubiony Doktor zamieszkał z polecenia swojego wuja. Tym razem niemal obmacałam ściany Wzgórza Katedralnego. Dosłownie obmacałam. Obeszłam co się dało w mrozie trzaskającym. I zaglądnęłam nad zamarzniętą Zatokę Świeżą.

Z niezrozumiałych przyczyn, po wojnie nie przywrócono Zatoce nazwy funkcjonującej przez wieki. I dzisiaj ten akwen nazywa się, nie wiedzieć czemu, Zalewem Wiślanym. I kiedy dzieci uczą się (jeśli w ogóle się tego uczą) o bitwie na Zatoce Świeżej, tak uczący jak i uczeni mają kłopot z lokalizacją miejsca… Tak w ogóle, przypuszcza się, że bitwa rozegrała się na wysokości Suchacza. Warto o tym pomyśleć, jadąc przez to senne miejsce. Dzięki zupełnie bezsensownemu pomysłowi zlikwidowania Kolei Nadzalewowej – te urokliwe miejscowości straciły jakikolwiek „motor” rozwoju. Brawa dla decydentów za myślenie nieekonomiczne. A może raczej, za brak myślenia jakiegokolwiek.

Ale wracam do mojego Fromborka.

Oto PARĘ ZIMOWYCH UJĘĆ tego miejsca na końcu świata 🙂

To oczywiście zachęta do przyjazdu tutaj i dokładnego zwiedzenia. I to nie tylko terenu ujętego w mury na Wzgórzu Katedralnym…

Niech nikogo w lecie nie przerażają chaszcze wokół Kanonii Zewnętrznych. Warto tam podejść, i zobaczyć owe budynki Kanonii zanim się zawalą i rozpadną w nicość. A stanie się tak dzięki bardzo „mądrej” decyzji nieujęcia ich w spisie zabytków, kiedy to czas jakiś temu wpisywano na listę zabytków Zespół Katedralny. Nie ujęto w nim Kanonii Zewnętrznych – nie, i już. Z niewiedzy historycznej niewątpliwie… Znajdowały się tam jakieś bazy PTTKu, czy inne bardziej lub mniej (z reguły mniej) adekwatne instytucje. I tak – teraz, z braku zasobnego i rozsądnego inwestora (dodatkowo takiego, który by zdawał sobie sprawę z wagi historycznej tych budynków), Kanonie (większość Kanonii) popadają w ruinę. A przecież Wzgórze Katedralne to także właśnie owe Kanonie Zewnętrzne. Stanowią one wraz z zespołem katedralnym integralną całość historyczną. Szkoda, że nie zadano sobie trudu nauki historii przed podpisaniem owego nieszczęsnego rejestru…

Także nie jest rozpoznane wciąż istniejące fromborskie założenie parkowe. Nie ma bowiem opracowań na ten temat, mimo, że aleje są czytelne do dzisiaj.

Tak więc Frombork, to nie tylko Wzgórze Katedralne i Muzeum ze Szpitalem Św. Ducha. To także ocalałe z szału niszczenia nieliczne domy, park czy Kanonie właśnie.

No i szeroko pojęte otoczenie!!! Wszak to Święta Warmia!

Nigdzie indziej nie ma tylu kapliczek przydrożnych, co tutaj. Zupełnie jakby koniecznie trzeba było wszystkich przekonywać, że to miejsce, ujęte tak pięknie na mapie J. F. Enderscha,  naprawdę przestało być „pogańskie”.  😉

Published in: on 13 lutego 2012 at 11:26  Dodaj komentarz