Śnieg – Wiadomy Zamek

Dzisiejszy nieco błękitno-szarawy odcień Żuław, Wiadomy Zamek przysypany śniegiem i cisza w powietrzu – to wszystko spowodowało, że nawet mi się ten kawałek zimy spodobał. A perspektywa 68 dni do wiosny i poworotu do wieloletniego liczenia boćków na trasie, wraz z mozolnym wypełnianiem ankiety – spowodowała, iż nawet zapomniałam zmarznąć 😉

Śnieg – Gdańsk

Dzień z życia przewodnika… tyle że tym razem miałam aparat. „Urwałam” się więc grupie z lunchu, żeby zrobić parę zdjęć padającego śniegu. Było ładnie. Jedyny dysonans wprowadza smętny wiecheć (pod tytułem „choinka”) ustawiony na Długim Targu. Śnieg przykrył wszystkie niedoskonałości powierzchni ulic i chodników, nawet nieopróżnione śmietniki. Na deser – zabrzmiał nam ratuszowy carillon. Grupa mimo, że zmarznięta i z przemoczonymi nogami (moda przed zdrowym rozsądkiem 😉 ) była zachwycona. No bo też i jest się czym zachwycać – w końcu to Moje Miasto.

Znowu Frombork – zimowo

Załączam  parę pofromborskich reminiscencji fotograficznych. Na razie bez detali, bo dopiero zbieram myśli… A jest CO zbierać. Bowiem dowiedziałyśmy się wiele nowego. I jakoś muszę te nowości oswoić, żeby je opisać.

A na razie parę zdjęć i krótki filmik z biciem DZWONÓW.

Nigdzie indziej dzwony nie brzmią tak dostojnie, jak właśnie na Wzgórzu Katedralnym we Fromborku.

To międzywale w Leszkowach, zdjęcie zrobione z PKS-u w drodze DO Fromborka
ten pomniczek niezmiennie z niesłychaną mocą przyciąga obiektyw…
praca Macieja Meyera z Kaplicy Szembeka. Wreszcie w całości 🙂
Fragment świecznika Schlaubitza
Inny świecznik, od lat taksamo zachwycający
Czekając na…
… tędy do Braniewa
nocne 3 krowy na gzymsie
Rozświetlone Wzgórze Katedralne
Specjalna dedykacja dla Desantu Gdańskiego 🙂
No i przebój wystawy – Ołtarz ze Skolit… Pełen informacji i wciąż nieodczytany. Kto nie widział, niech się spieszy bo wystawa tylko do maja/czerwca b.r.

O tych, których nie spotkałyśmy jeszcze, napiszę może kiedy indziej…  Ich obecność jest może nawet bardziej wyczuwalna, niż tych w malborskiej Kaplicy Św. Anny.

Tyle na razie… Akumulatory doładowane, na czas jakiś. Następna wizyta już wkrótce. A co najważniejsze – w tym sezonie mam sporo grup do Fromborka. I z pewnością, jak zwykle, wszyscy wyjadą stamtąd zauroczeni tym „miejscem na końcu świata”, jak pisał Doktor Kopernik.