Z cyklu Zaproszenia – Gdańsk – Rosyjskie Centrum Kultury

Oto, co otrzymałam z Rosyjskiego Centrum Nauki i Kultury w Gdańsku (mającego swoją siedzibę przy ul. Długiej 35 – czyli w Lwim Zamku):

Zaproszenie na wystawę prof. Andrzeja Romanowa „Rosyjscy jeńcy i emigranci w Gdańsku 1914-1939”

Z cyklu Ciekawe – artykuły Lecha Słodownika

Dla tych wszystkich, którzy chcą wiedzieć więcej…poniżej podaję „lineczki” do przeciekawych opowieści Lecha Słodownika.

To prawdziwe perełki. Bo nie jest to powielanie zasłyszanych i przeczytanych informacji. To są wyszperane w archiwach i zasłyszane od mieszkańców (niestety dawnych już mieszkańców) Elbląga i okolic.

Polecam:

TUTAJ są artykuły zamieszczone w Naszym Elblągu

a

TUTAJ zamieszczone w Głosie Pasłęka

Published in: on 8 kwietnia 2012 at 09:16  Dodaj komentarz  

Z cyklu Ciekawe – Telewizja Elbląg

Od jakiegoś czasu śledzę krótkie audycje w Telewizji Elbląg.

Mam sentyment do tego miasta, nie tylko ze względu na powiązania rodzinne, ale też dlatego, że to po prostu piękne miasto. Tutaj zdałam egzamin państwowy na przewodnika terenowego warmińsko-mazurskiego; tutaj też od lat jeżdżę patrząc jak miasto rośnie miasto (nazywane jest to retrowersją bodaj); tutaj przywożę moich mennonickich znajomych pod dom Joosta van Kempen; tutaj jadam smaczne pierogi, i pijam pyszną kawę w jednej z zachowanych piwnic na Starym Mieście. Mam tez nadzieję, że w końcu doczekam się pomnika Hermanna von Balka, któremu Elbląg zawdzięcza istnienie i potęgę, tak zniszczoną (i zapomnianą) po wojnie.

Programy, jakie realizuje Telewizja Elbląg są niezmiernie ciekawe. I szczerze je polecam – zamieszam łącze do działu HISTORIA, gdzie można posłuchać i obejrzeć parę ciekawych nagrań.

Życzenia świąteczne

Jako, że wyjątkowo nie lubię pisać życzeń, bo nigdy nie mam na nie pomysłu, to wykorzystuję dobrodziejstwo internetu, by Wszystkim Drogim Moim Czytelnikom …

(obecnym i przyszłym, a także tym, którzy tu zaglądną przez przypadek czy pomyłkę)

 … złożyć życzenia:

Wszystkiego Wesołego i Wiosennego na całą resztę roku 🙂

Miłego świętowania lenistwa: nic-nierobienia, hodowania lenia, chłonięcia rodzinnej atmosfery, czytania ulubionej książki czy gazety, oglądania ulubionego filmu, podjadania, popijania, trzymania nóg na stole, czy na taborecie, chodzenia bez makijażu, i z rozwichrzoną czupryną, bez krawata, może w dresach, czy w koszuli nocnej… słowem – miłego korzystania z przyjemności dni wolnych od pospiechu i musu.

😀

Znalazłam stosowny obrazeczek w sieci – który tu wklejam 🙂

Published in: on 7 kwietnia 2012 at 12:19  3 Komentarze  

Witmarsum i Pingjum

„Menno Simons to trochę taki Lech Wałęsa reformacji w Niderlandach” powiedział Onijdes, parkując samochód nieopodal pomnika reformatora.

Coś w tym jest. Jak każdy reformator – tak i Menno Simons był w pewnym sensie wyrazicielem wielu opinii i wielu myśli… On to jednak niejako „skanalizował”.

I paradoksalnie, to jego oponentom zawdzięczamy informacje o jego posłudze duszpasterskiej, o życiu (uderzyło mnie w Pengjum, iż nad portretem Menno wisiał portret jego prześladowcy…). I wciąż toczą się spory na temat dokładnej daty jego urodzin.

Wiadomo, że urodził się w styczniu roku 1496. Jako czwarty syn – w rodzinie Simona – chłopa z Witmarsum, jednej z wiosek wietrznej Fryzji. Wieś położona jest w najżyźniejszej części Fryzji. I właściwie to nie powinnam pisać „wieś”, bo miejscowość ma wyższy status, choć nie jest miasteczkiem.

Wracając do Menno Simonsa (Simonsza jak wolą inni): w wieku 28 lat zostaje wyświęcony na księdza i zostaje osadzony w Pingjum jako wikariusz z pensją około 60 guldenów rocznie. Nic nie wiemy o powodach tak późnego powołania, jak również nie wiemy niczego o jego wykształceniu. Jedyne co wiadomo na pewno, to to, że Menno był jedynym duchownym w Pingjum bez wykształcenia akademickiego.

Nie będę tu opisywała całego życiorysu tego niezwykłego człowieka, bo skrót jego życiorysu można znaleźć TUTAJ.

Kiedy, obwożąc mnie po okolicach Berlikum (fryz. Berltsum), Onijdes zaproponował wizytę w Witmarsum, byłam zachwycona. W końcu na to po cichu liczyłam, jadąc z moim odczytem na konferencję do Leeuwarden.

No i BYŁAM – byłam u początków osadnictwa mennonickiego w królestwie polskim.

Odwiedziliśmy także Pingjum, gdzie „wikarował” syn Simona i gdzie odszedł z Kościoła.

Dla mnie, od lat jeżdżącej z Mennonitami po Polsce, i niejako żyjącej ich życiem z racji kwerend rodzinnych – było to ważne doświadczenie. I znacznie pomogło mi w pozbieraniu myśli przed wygłoszeniem mojego intermezzo podczas konferencji. Również sprawiło, że teraz informacji o Mennonitach szukać będę jednak u źródeł 🙂 omijając lekturę popełnioną przez nie-Mennonitów. I jednocześnie jasnym staje się powód tak modnego obecnie negowania wpływu Mennonitów na „kształt” tych ziem. Ów powód jest prosty: zwykły brak wiedzy, a często co gorsza, niechęć do jej poszerzenia czy wręcz jej zdobycia 😉

Oto zdjęcia z Witmarsum i z Pingjum. W Witmarsum nie ma już domu, w którym urodził się Menno. Jest tylko kawałek muru – jak się przypuszcza – z jego domu. Na terpie stoi pomnik poświęcony reformatorowi. I tyle. Miejsce tak znaczne dla historii moich Żuław jest wietrznym kawałkiem terpu nad kanałem, z waleczną łabędzicą zawsze wysiadującą jaja w tym samym miejscu pod mostkiem…

Pingjum – z kościołem, w którym Menno Simonsz pełnił posługę duszpasterską jako ksiądz katolicki i tym, w którym potem spotykał się ze współwyznawcami – jest dzisiaj cichą miejscowością.

Ale wszystko razem robi duże wrażenie. To taka podróż do początków.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Published in: on 4 kwietnia 2012 at 22:42  Dodaj komentarz  

Marssum – Fryzja

Zamek Popta nazywany jest klejnotem pośród fryzyjskich rezydencji.

Historia tego miejsca sięga XV wieku, kiedy to rodzina Heringa zbudowała tutaj warowny dwór. Dwa wieki później, poprzez dziedziczenie, posiadłość przeszła w ręce rodziny van Eysinga. Po przebudowie – powstał zamek w formie i kształcie zachowanym do dzisiaj.

W drugiej połowie XVII w. spadkobiercy ostatniego van Eysinga sprzedali zamek wraz z przyległymi gruntami dr H. Popta. Dawna posiadłość Heringa zamieniona została w letnią rezydencję doktora. I taki status miała aż do jego śmierci w roku 1712. Zresztą od tamtego czasu – zamek nigdy już nie był zamieszkały.

Obecnie znajduje się tam ciekawe muzeum wnętrz z meblami z wieków XVII i XVIII, między nimi prezentowane są ciekawe łóżka skrzyniowe z wieku XVI. Podobne łóżka wciąż można zobaczyć w wielu domach fryzyjskich..

Nieopodal zamku znajduje się przytułek, czy raczej hostel może – fundacji doktora Popta (testamentem z dnia 29 października 1712 roku). Był to przytułek dla wdów i starych samotnych kobiet w potrzebie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Fryzja w ogóle jest niemal usiana zabytkami architektury z czasów średniowiecza. Są to między innymi budynki, zwane Stinsen (to prostokątny kamienny dom). Były one budowane dla ważnych urzędników – burmistrzów na przykład, czy przewódców gmin. Wielu z nich miało rodzinne powiązania z rodem Nassau z Leeuwarden (centrum prowincji).

Rodziny posiadające majątki (jak wyżej wspomniany dr. Popta) – zimą mieszkały w mieście, a latem przenosiły się do swoich posiadłości ziemskich na tzw. prowincję.

Domy często posiadały wieże i otoczone były murami obronnymi. Pojawiały się też bardziej złożone układy architektoniczne, jak choćby budynki w kształcie litery L. Były to całe warowne osiedla, i pojawiły się już w wieku XV.

We Fryzji zachowało się 8 budynków bramnych zmowych czasów. I jednym z nich jest wspomniany Heringastate w Marssum.

Tereny przyzamkowe zostały zamienione (zgodnie z ówcześnie panującą modą) w parki krajobrazowe. Od 18 wieku modne we Fryzji były ogrody udające naturalne. Tworzono stawy, a ziemię z wykopów usypywano w kopce i pagórki w ogrodach, a ponad kanałami i fosami budowano romantyczne mostki.

Zakładano kwietniki, sadzono ciekawe drzewa (również egzotyczne). Tutaj warto zapamiętać nazwisko Roodbaard, gdyż jego projekty do dzisiaj można oglądać w tzw. realu. Jak choćby na przykład w otoczeniu dwóch popularnych hoteli:  De Klinze czy Staniastate.

Wnętrzem najbardziej reprezentacyjnym domów fryzyjskich był hol główny, w którym to na ścianach znajdowała się galeria portretu rodzinnego. Niestety niewiele zachowało się takich domostw do dzisiaj. Raz – ze względu na niespokojne czasy średniowiecza, a dwa, ze względu na to, że w XVIII i XIX wieku okoliczna szlachta masowo opuszczała prowincję (m.in. ze względu na niepokoje społeczne). Najwięcej takich reprezentacyjnych siedzib znaleźć można dzisiaj w okolicach Leeuwarden.

Marssum jest właśnie jednym z nich. I aczkolwiek tym razem nie zdążyłam wejść do środka, wiem już po co wrócę do Fryzji 😉

 

Published in: on 4 kwietnia 2012 at 18:24  Dodaj komentarz  

Z cyklu Zaproszenia – Gdańsk – zmiany w MHMG

Oto cenna informacja, jaką dostałam z Działu Promocji MHMG:

od dnia 10.04.2012 do 25.05.2012 w związku z demontażem wystawy (sal wystawowych 1,2 i 3 oraz Sali Morskiej) i renowacją klatki schodowej renesansowej w Ratuszu Głównego Miasta Gdańska zwiedzać można jedynie dolny poziom muzeum:

Sień Dolną, Wielką Salę Rady, Małą Salę Rady, Salę Kominkową, Salę pod Zodiakiem

Koszt biletu w tym okresie zgodny będzie z zarządzeniem dyrektora 32A / 2011:

bilet normalny w cenie 5 zł,

bilet ulgowy w cenie 3 zł,

bilet normalny grupowy – 4 zł,

ulgowy grupowy – 2 zł,

bilet rodzinny – 10 zł.

Published in: on 4 kwietnia 2012 at 09:51  Dodaj komentarz  

Fryzja i jej domy

Wizyta we Fryzji pomogła mi spojrzeć na Holandię inaczej.

Od zawsze Holandia istniała dla mnie wyłącznie pod postacią Amsterdamu. To tam jeździłam na wakacje z Nigerii; tam kupowałam buty – bo tylko tam były odpowiednie na moją stopę ;); tam – w rewelacyjnym RijksMuseum uczyłam się chłonąć atmosferę muzealną; tam czułam się zawsze wspaniale. No i jeszcze – zawsze ten sam pokój w Hotelu Krasnopolsky. Wszystko to sprawiało, że właśnie z tym kojarzyłam Holandię. A potem – poznałam Mennonitów… No i nagle okazało się, że Holandia – prócz Amsterdamu – ma „parę” innych miast i wsi 😉 i to znacznych dla historii naszych Żuław. I nie tylko Żuław. I właśnie o tym wszystkim myślałam, jeżdżąc z moim Gospodarzem po Fryzji i zaglądając do okien domów w mijanych miejscowościach.

A propos domów…

Poniżej wklejam zdjęcia architektury fryzyjskiej. Ciekawa i przywodząca na myśl żuławską. Ale tutaj mam na myśli to prawdziwe budownictwo. Nie te nowobogackie koszmarne klocki i maszkarony budowane już po II wojnie (do dzisiaj zresztą).

p.s. Tomasz N. skomentował dachy… no tak!! zapomniałam dodać – to kraina wspaniałych dachów krytych strzechą!

I to co mnie uderzyło – to domy BEZ wieku. Co to znaczy? To znaczy, że patrząc na dom z XVII wieku, dowiedziałam się o tym z daty na szczycie domu. Stan zachowania domów i dbałość o ich wygląd jak również o stan techniczny – powoduje lekki wstrząs u przybysza z Żuław. Większość domów na zdjęciach pochodzi z wieku XIX…

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Published in: on 3 kwietnia 2012 at 22:33  Comments (1)  

Z cyklu Zaproszenia – Gdańsk – Urząd Marszałkowski

Poniżej przedstawiam ciekawą inicjatywę Urzędu Marszałkowskiego

(pozostaje tylko westchnąć, że szkoda, że w sezonie a nie na przykład w zimie, kiedy nie ma aż tylu wycieczek jak teraz…) :

Zaproszenie na wyklady dla przewodnikow

Pan marszałek Województwa Pomorskiego zaprasza Przewodników na cykl wykładów otwartych.Jak napisał w liście:

(…) została podjęta przez nas inicjatywa organizacji cyklu „WYKŁADÓW OTWARTYCH”, adresowanych do Państwa środowiska zawodowego.
Celem serii spotkań będzie przedstawienie ciekawych aspektów historii
Pomorskiego, faktów i mitów historycznych naszego regionu, tak by uzupełnić
i poszerzyć wiedzę ambasadorów naszej Małej Ojczyzny.
W ramach cyklu wystąpią zarówno teoretycy zajmujący się badaniem tematów
w ujęciu historycznym, jaki i praktycy, którzy w oparciu o wiedzę dotyczącą walorów kulturowych regionu, budują produkty turystyczne tworzące ofertę turystyczną Pomorskiego.

Pierwszy wykład otwarty –  będzie miał miejsce w dniu 19 kwietnia o godzinie 16.00 w Sali Okrągłej w budynku Urzędu Marszałkowskiego w Gdańsku przy ul. Okopowej 21/27.

Program spotkania 19 kwietnia 2012 roku, godz. 16.00

Urząd Marszałkowski Województwa Pomorskiego, Gdańsk, sala im. L. Bądkowskiego

  • 16.00- 16.10 Powitanie – Marszałek Województwa Pomorskiego
  • 16.10-16.25   Prezentacja Zintegrowanego Systemu Informacji Turystycznej Województwa  Pomorskiego – M. Chełkowska , dyrektor Departamentu Turystyki

 Menonici na Pomorzu

  •  16.25-16.45 „Mennonici na Pomorzu Gdańskim – kulturowe przesłanie małej religijnej społeczności” – dr Sławomir Kościelniak, Instytut Historii UG
  • 16.45-17.00  „Na szlaku mennonitów” – Grzegorz Gola, Prezes Lokalna Grupa Działania Żuław i Mierzeja

Faktoria Rzymska

  • 17.00-17.20  „Faktoria Handlowa. Historyczne uwarunkowania obiektu” – Bartosz Gondek, Pełnomocnik Burmistrza Pruszcza Gdańskiego ds. ochrony zabytków
    i dziedzictwa kulturowego
  • 17.20-17.35 „Faktoria Handlowa jako innowacyjny produkt turystyczny Pomorza”

– Piotr Pułkowski, Dyrektor Centrum Kultury i Sportu w Pruszczu Gdańskim

        17.35 – 17.50 Krótka przerwa kawowa

 Turystyka militarna na Pomorzu

  • 17.50-17.10 „Uwarunkowania historyczne obiektów fortyfikacyjnych z XX w.                        w Województwie Pomorskim” – Jakub Zaniewski, Stowarzyszenie „Przyjaciele Helu”
  • 17.10-17.25 „Turystyczne wykorzystanie obiektów fortyfikacyjnych na przykładzie działań gmin Hel i Jastarnia”- Jakub Zaniewski, pasjonat, Stowarzyszenie „Przyjaciele Helu”

        17.25 – 18.30 Dyskusja

Published in: on 2 kwietnia 2012 at 23:08  5 Komentarzy  

Mennoniccy prominenci

Złości mnie, kiedy słyszę tu i ówdzie, że Mennonici nie byli ludźmi kultury i sztuki. Że byli prości… Niestety sama też kiedyś tak twierdziłam, powtarzając za „autorytetami” wytarte slogany, niewiele wtedy jeszcze wiedząc o tych ludziach.

Od lat oprowadzam Mennonitów, tak ze świata jak i z Holandii. I zaręczam, że nie mają w sobie nic z przysłowiowej prostoty obyczajów.

Po udziale w konferencji w Tresoar w Leeuwarden, na którą zostałam zaproszona by wystąpić z intermezzo żuławskim – mój punkt widzenia zmienił się jeszcze bardziej. Dane mi było bowiem zwiedzić ciekawą, acz kameralną, wystawę zorganizowaną przy okazji owej konferencji właśnie. Z aparatem gotowym do „ustrzelenia” ciekawego ujęcia, tuż przy drzwiach natknęłam się na strój ślubny Mennonitki, panny Isabelli Stinstra. Już go kiedyś widziałam, na zdjęciu w jakiejś książce. A teraz dosłownie powalił mnie na kolana. Anglicy na określenie takiej elegancji – używają słowa „sophisticated”. I taki też jest ten strój.

Oto on, wraz ze zdjęciami żeńskich ozdób głowy, podarowanych przez (pragnącą pozostać anonimową) Mennonitkę ze Stanów Zjednoczonych. Ozdoby są złote, co znowu kłóci się z popularnym mniemaniem o haftkach i skromnych ubiorach:

Isabella Sinstra pochodziła ze znanej rodziny w Harlingen. Byli kupcami, ale też byli ludźmi nauki. Ojciec Isabelli był lekarzem, absolwentem uniwersytetu w Lejdzie. Stryj – pastorem, znanym niemal w całym kraju.

Matka Isabelli – Anna Braam – pochodziła ze świetnej rodziny kupieckiej handlującej drewnem. Była diakonissą Zjednoczonego Mennonickiego Zgromadzenie Harlingen, a co najważniejsze – najbogatszą spadkobierczynią w Harlingen. Za mąż wyszła w roku 1759, i została panią Simonową Sinstra. Ich córka – właśnie Isabella, w 1782 roku wyszła za mąż za kupca amsterdamskiego – Pietera de Clerq.

To czasy, kiedy kupcy (nie tylko zresztą mennoniccy), po osiągnięciu statusu materialnego, pozwalającego na beztroskie życie, swoje zainteresowania mogli skierować ku sprawom bardziej duchowym. Zaczęli więc kolekcjonować sztukę. Podobnie, jak gdański kupiec (także mennonickiej proweniencji) Jakub Kabrun, czy Johann Uphagen, i wielu innych, zgromadzili spore biblioteki przydomowe, często liczące po paręset woluminów. Jak wiele innych bogatych rodzin (również mennonickich), także Sinstrowie kolekcjonowali srebra i modną wówczas chińską porcelanę.

Wiele srebrnych łyżek, puzderek, waz, miseczek, czy pucharów tradycyjnie zamawianych z okazji urodzin, zaręczyn i ślubów, znajduje się w wykazach tej i innych innych zamożnych i wykształconych rodzin mennonickich – nie tylko w Harlingen.

Dla znających angielski – TUTAJ podaję łącze do bardzo ciekawego artykułu o tym aspekcie życia mennonickiej elity.

Published in: on 1 kwietnia 2012 at 21:48  Comments (1)