Wiadomy Zamek styczniowo – górnolotnie

Był tam ów RYCERZ – człek zacny niezmiernie –
Co od swej pierwszej wyprawy strzegł wiernie
Cnót kurtuazji rycerskiej przygody,
Prawdę był cenił, honor i swobody,
Brał w pana swego wojnach udział czynny;
W krajach odległych bywał, jak nikt inny
Znał chrześcijańskie i pogańskie włości.
Wszędzie gdzie walczył, swej dowiódł bitności.
Był w Aleksandrii, kiedy ta upadła,
Na szczytnym miejscu zasiadał do jadła
Ponad innymi narodami w Prusach,
Bił się na Litwie, tępił miecz na Rusach.
Mało chrześcijan znajdziesz jego miary.

(za stroną http://tlumacz-literatury.pl, Przekład: Jarek Zawadzki, Studio Przekładu Literackiego)

Ten właśnie cytat z Opowieści Kanterberyjskich przychodzi mi do głowy, ilekroć wchodzę na Zamek.

Dlaczego akurat ten?

Malbork – zazwyczaj niemal pusty zimą – wciąż nie może się jakoś przebić w świadomości jako miejsce, które było jeśli nie NAJ, to jednym z NAJważniejszych średniowiecznego świata rycerskiego. Ośrodek władzy. Największa kupa cegieł średniowiecznej Europy, z największą w owej Europie salą, zdolną pomieścić 400 osób. I to właśnie tę salę wspomniał Geoffrey C. w zacytowanym wyżej urywku prologu do swoich Opowieści Kanterberyjskich… Nie musiał wymieniać Malborka – wszyscy, którzy się w owym czasie liczyli dla „świata”, wiedzieli GDZIE to jest i co to jest za miejsce.

Dla mnie Zamek zawsze był Miejscem Szczególnym (dlatego też MUSIAŁAM zostać tu przewodnikiem).

A więc – Malbork raz jeszcze wpadł mi w obiektyw. Zawsze mi wpada – za każdym razem inaczej. 🙂

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Wizyta u Prezydenta Wałęsy

W końcu załączam zdjęcie z Panem Prezydentem Wałęsą 🙂

Od lat Go tłumaczę, podczas różnych spotkań, a mam raptem w sumie chyba ze dwa, no może trzy zdjęcia z Nim.

A przecież to Osoba Znaczna, i Znana. No i w pewnym sensie symbol Polski, obok Papieża, i … Chopina 😉

Więc oto chwalę się…

Dzisiaj było niezmiernie miło, tym bardziej, że ekipa dziennikarzy z Czarnogóry była niesłychanie sympatyczna. No i ich tłumaczka i opiekunka zarazem – okazała się świetnym towarzyszem trudnej w sumie wizyty w Gdańsku. Trudnej, bo nafaszerowanej zdarzeniami ważnymi i nie do zaniechania… Między innymi stąd moja wizyta na PGE Arenie

Załączam więc zdjęcie grupowe – z przyjemnością 🙂

Wystawa w Hunterian Museum w Glasgow

Z wielką radością dowiedziałam się w gdańskim Muzeum Bursztynu, że nasza jaszczurka jednak wyjechała… Wyjechała na wystawę do Hunterian Museum w Glasgow.  Ale nie tylko jaszczurka wyjechała. Wyjechał także, między innymi, kabinet Króla Stasia z malborskiej wspaniałej kolekcji bursztynu.

Moja radość i satysfakcja wynika stąd iż, to ja miałam przyjemność opieki nad gościem z Hunterian Museum, kiedy przyjechał tu, aby uzgodnić sprawę obiektów, jakie Glasgow chciało wypożyczyć na swoją wystawę. A więc uczestniczyłam w rozmowach, będąc jego tłumaczem i przewodnikiem.

Owym gościem Muzeum Zamkowego w Malborku, a także Muzeum Bursztynu w Gdańsku był Dr Neil D. L. Clark, (Curator of Palaeontology, Hunterian Museum, University of Glasgow).

Zapraszam na stronę Hunterian Museum:

http://www.hunterian.gla.ac.uk/whatson/whatsOnItem.php?item=370

Wystawa będzie czynna od 5 lutego do 17 kwietnia b.r. (krótko!!)

Szczęśliwców, którym dane będzie odwiedzić wystawę – proszę o informację, jak wypadła.

A to ostatnia – aktualna – odsłona strony muzeum:

http://www.hunterian.gla.ac.uk/amber/about.php

A.S. będzie – obiecała, że opowie 😉

 

Uzupełnienie… z ostatniej chwili 🙂

A.S. nie dojechała na wystawę.

Ale za to ja właśnie dostałam od doktora Clarka książkę „Amber – Tears of the Gods”, którą zresztą popełnił.

Ciekawie opisany Szlak Bursztynowy, a także wspomniane Truso. No i Malbork… Świetne zdjęcia i ciekawe opisy.

Oto parę tytułów rozdziałów:

Amber and the Teutonic Knights

Gdańsk and the Amber Route

Amber Myths

i tak dalej … i tak dalej…

A wszystko krótko, ciekawie i wyczerpująco! No ale w końcu pisana przez specjalistę, to JAK inaczej miałoby być…

Jest nawet instrukcja opieki nad bursztynem. Bowiem „Unfortunately, unlike diamonds, amber is not forever”.  (str. 110, podrozdział: What to do once you have a piece of amber”)

Właściwie to ta książka powinna stać się podstawą na wszelkiego rodzaju kursach i szkoleniach (nie tylko przewodnickich). Tak, żeby potem nie opowiadano bursztynowych bzdur…

Cieszę się, że ją mam !!