Ludzie średniowiecza

Robert Fossier – Ludzie średniowiecza – Wydawnictwo WAM, cena 49,-zł.

Świeżutka pozycja, wydana we wrześniu tego roku. Ma 396 stron i coś mi się wydaje, że zapowiada się kolejna zarwana noc. Książka bowiem niesłychanie wciąga. I pomimo grubości – jako, że druk jest dość duży – czyta się dosłownie jednym tchem…

Niech za ogólny opis książki posłuży cytat ze strony Wydawnictwa:

„Terenem badawczym historii jest rzeczywistość ludzka, człowiek w społeczeństwie. Wybitny historyk, archiwista, profesor Sorbony Robert Fossier dowodzi, że człowieka wieków średnich i współczesnego czytelnika różnią tylko szczegóły. Ta napisana z polotem monografia zainteresuje nie tylko historyków, ale wszystkich tych, którzy czytają książki dla przyjemności.

Uniwersytety, cystersi, Hanza, statuty Arte della Lana, Summa Tomasza z Akwinu czy katedra w Amiens – to nie całe średniowiecze. Jestem zmęczony słuchaniem tylko o rycerzach, feudalizmie, reformie gregoriańskiej i pańskich posiadłościach.
Człowiek o którym mówię nie jest ani rycerzem, ani mnichem, ani biskupem, ani kimś „wielkim”, ani tym bardziej mieszczaninem, kupcem, panem czy kimś wykształconym.
Starałem się prześledzić życie bardzo prostych ludzi, ich codzienne troski i przede wszystkim problemy materialne. Nawet jeśli spróbowałem wgłębić się w sferę ducha i duszy, nie czułem się tam najlepiej z powodu braku zmysłu metafizycznego.
Jestem przekonany, że „ludzie średniowiecza” to my.
Autor”

I na zacytowaniu ze strony Wyd. WAM mogłabym poprzestać. Jednakże muszę wtrącić tradycyjnie swoje 3 gorsze. Otóż książka świetna, pod każdym względem. Dla przewodników – tak jak ja –  specjalizujących się w średniowieczu – wprost bezcenna. Pod jednym wszakże warunkiem. Że zostanie przeczytana naprawdę – od przysłowiowej deski do deski. Nie twierdzę, że jest łatwa w odbiorze. Ale ileż bezcennych informacji zawiera! Nawet rozkład dnia, czy świetny opis nieskutecznej walki z dżumą, żeby wymienić tylko te najpraktyczniejsze (na razie doszłam  w lekturze do strony 74) dla przewodnika.

W tym sensie może stanowić doskonałą ściągę !

Bowiem – jak już po raz „n-ty” powtarzam – ludzi interesuje życie człowieka, a nie lawina dat i faktów. Daty i lawinę faktów czy nazwisk nasi turyści natychmiast zapominają – i potem skarżą się na daty, daty, daty i nudny przekaz przewodnicki. A więc by wzbogacić ów przekaz – tak ważny – serdecznie polecam lekturę (nie tylko tej książki zresztą 😉 )

I znowu cytat – z rozdziału „Etapy życia”:

(…) „Na pierwszym planie jest dłoń.”…

(…) „Wspomnieć to, co przetrwało do naszych czasów: przysięga składana przed sędzią z wyciągniętą, nagą dłonią; salutowanie żołnierzy przed wyższym rangą – ręką przy czole; czy popularny zwyczaj całowania w dłoń, wyraz podszytego hipokryzją szacunku wobec potęgi kobiet.” (…)

To nie jedyne tak oczywiste odniesienie „wtedy” do „dzisiaj”. Oczywistość tych odniesień sprawia, że książka daje się dosłownie pochłonąć, i sama pochłania całą uwagę.

Książkę Fossiera powino się polecać każdemu kto nie tylko chce być, czy już jest przewodnikiem. Ale także każdemu, kto w jakikolwiek sposób intersuje się tym okresem w historii.

Na koniec rozbrajające wyznanie autora – urywek z przedmowy:

(…)” Ostatnie słowo: prawie wszystko wziąłem od innych; nie cytując. Ale, jak to się mówi w pospiesznym podziękowaniu, sami się rozpoznają. Tu i tam dorzuciłem kilka uwag od siebie odnośnie znaczenia „natury” i „biedy” ludzkiej. Biorę za to odpowiedzialność, jak za wszystkie streszczenia, uproszczenia i lekceważenie szczegółów chronologicznych i geograficznych, co na pewno wskażą „specjaliści”. Cóż, to cena, jaką się płaci za plagiat.” (…)

Adrian Pauli

To jeden z tych, którzy do problemu zdrowotności podchodzili naukowo.

Urodził się w Gdańsku 18 września 1583 roku.

Rodzicami byli Elżbieta z Fischerów, zaś ojciec – także Adrian, w latach 1548-1611 był diakonem, a następnie pastorem kościoła ŚŚ. Piotra i Pawła. Był także rektorem szkoły działającej przy tym kościele.

W maju 1596 roku Adrian junior rozpoczął naukę w gimnazjum w Gdańsku. W tych czasach wielkim poważaniem cieszył się zawód medyka. Wybierał ten kierunek zainteresowań. Następnie – udał się na studia lekarskie do uniwersytetu w Heidelbergu. Był on w tych czasach celem peregrynacji wielu ówczesnych gdańszczan. Tam – w roku 1605 promował się na doktora medycyny. W latach 1607-1609 kontynuował naukę na uniwersytecie w Montpellier we Francji (słynnym z edukacji wielu znanych postaci renesansu, jak choćby m.in. wielki humanista i lekarz Franciszek Rabelais).

Po studiach – Adrian wraca do Gdańska, gdzie w roku 1611 obejmuje stanowisko profesora nauk przyrodniczych w Gimnazjum Akademickim. Wiadomo też, iż rozpoczął działalność praktyczną.

Odrodzenie w Gdańsku, ale również w innych ośrodkach naukowych Europy – to ściślejszy związek medycyny z naukami przyrodniczymi.

Lekarze zaczęli poświęcać się naukom przyrodniczym – zdając sobie sprawę z tego, że badania w tym zakresie mogę medycynie tylko pomóc i pchnąć stan wiedzy do przodu. Życie Adriana Pauli w Gdańsku, to w związku z tym nie tylko praca pedagogiczna, ale i naukowa. Wyniki swoich badań wydawał w szeregu publikacji, spośród których najbardziej znaną była: De temperamentis. Disputatio physiologica cum Delineatione logica, wydana w Gdańsku w roku 1615. W pracy tej Pauli przyjął istnienie czterech cech organizmu (ciepło, zimno, wilgotność i suchość). Temperament według niego miał powstawać ze zmieszania ze sobą poszczególnych cech. Rozróżniał temperamenty proste, tzw. simplicia temperamenta, w których to jedna właściwość dominowała nad pozostałymi oraz złożone – composita temperamenta, gdy dwie właściwości górowały nad innymi.

W efekcie Pauli głosił przekonanie o istnieniu dziewięciu odmian temperamentów: czterech prostych, tyle samo złożonych oraz, dodatkowo, temperamentum uniforme, gdy wszystkie właściwości znajdowały się w jednakowym wzajemnym stosunku. Przyjmował zmienność temperamentów w czasie życia osobnika, w zależności od czynników wewnętrznych jak np.: starzenie się organizmu w związku ze zmianą tempa procesów biologicznych oraz w zależności od czynników zewnętrznych, na które składały się: warunki klimatyczne (powietrze) oraz pożywienie i leki (to ostatnie spostrzeżenie było nowum w tym czasie) Pauli zajął się też oceną fizjonomii człowieka. Jego zdaniem bowiem stanowiła ona drogowskaz prowadzący do poznania stanu narządów wewnętrznych. W tym przypadku opierał się na poglądach Arystotelesa i Hipokratesa. Czerpał też z dorobku Galena – zawartego w jego Ars parva.W przeciwieństwie do swoich wielkich poprzedników, uważał jednak, że cechy fizjonomii służą do oceny naturalnej skłonności osobnika.

Doktor Pauli stworzył także naukowe podstawy dla stosowania metali w lecznictwie. Dał temu wyraz w swojej następnej publikacji: Dysputatio physica de metallis wydanej w Gdańsku 29 kwietnia 1618.. Ten kierunek badań był nadzwyczaj ważny w tamtych czasach. Wszak chemia i alchemia zajmowały wówczas umysły nie tylko lekarzy. Pauli zajął się eliminacją błędów w sztuce leczenia. To bowiem zdarzało się nader często – w praktykach oszustów wykorzystujących częściowe wiadomości o właściwościach ciał chemicznych.

Autor wyróżnił pięć metali ciężkich, jego zdaniem istotnych w lecznictwie. Pierwsze miejsce w układzie metali zajmowało złoto, leczące serce i służące wzmocnieniu organizmu. Następne w kolejności były – srebro ołów, miedź i żelazo.

Pauli wyróżniał trzy rodzaje ołowiu: czarny, popielaty i biały (zwany cyną). Ołów był przez niego zalecany do “oziębiania gorących nerek”. Żelazo uważał za metal najmniej szlachetny, wskazany przy zaburzeniach żołądkowych.

Doktor Adrian Pauli “nie wykluczał naukowych możliwości dokonywania przemian metali, np. przemiany srebra w złoto. Jego zdaniem istniały teoretyczne podstawy dla takich poszukiwań, tkwiące we wspólnych właściwościach metali.”

Innym przykładem potwierdzającym różnorodność zainteresowań doktora był bursztyn. Napisał na ten temat rozprawę pt. Disquisitio philosophica de succini natur (Gdańsk 1614 r.). Przyjął tutaj pochodzenie bursztynu z żywicy, która uległa kondensacji w morzu. Z dużą dokładnością opisał właściwości fizyczne bursztynu (jak zabarwienie, przezroczystość czy zapach) a także właściwości przyciągania opiłków żelaza. Wspomniał także o zatopionych w bursztynie drobnych owadów, określając je jako bestiolae. Dzielił powszechną (do dzisiaj zresztą) wiarę w nadzwyczajne wartości lecznicze bursztynu. Polecał stosowanie go w wielu schorzeniach somatycznych. Odrzucał jednak nadprzyrodzone pochodzenie bursztynu. Jego poglądy na powstanie bursztyn jak i jego istotę do dzisiaj uchodzą za bardzo postępowe. Z pewnością pomogły mu tutaj liczne kontakty z zagranicą i to co dzisiaj nazywa się poszerzaniem wiedzy – jako że w okresie odrodzenia wzrósł ogólny zakres wiadomości z geologii i mineralogii – jako ważnych dziedzin w poznawaniu przyrody.

Adrian Pauli zmarł w Gdańsku w wieku 39 lat. Jego pogrzeb odbył się w dniu 20 maja 1622 roku.

Nie wiemy nic o jego rodzinie, czy taką posiadał, ani nie wiemy, czy był lubiany, czy często go wzywano do chorych, czy był szczęśliwy. Nie wiemy nawet gdzie w Gdańsku mieszkał. Wiemy jednak, iż w swoim życiu i pracy starał się opierać na metodach doświadczalnych i racjach rozumowych nie było to łatwe w tamtym czasie. Powszechnie panowały przesądy astrologiczne, które szereg przyczyn tłumaczyły zależnością od położenia ciał niebieskich. Metody doświadczalne zaś przeciwstawiały się ślepemu uznawaniu autorytetów i nabierały coraz większego znaczenia dla postępu, jaki osiągano w pracach badawczych. Tym cenniejsza jest więc postać doktora Adriana Pauli. Dzięki takim właśnie ludziom przecież wytworzyła się na przestrzeni wieków obecna medycyna naukowa.

Tekst jest mojego autorstwa – zamieszczony czas jakiś temu na stronach Akademii Rzygaczy.

wykorzystałam:

1. Trzy wieki nauki gdańskiej – K. Kubik, L. Mokrzecki

2. Wielka Księga Miasta Gdańska

3. notatki W. Czaykowskiego