Z cyklu Chwalę się… po japońsku.

A co tam, to nic, że słowa z tego nie rozumiem, najważniejsze, że mocno przyczyniłam się do powstania magazynu mocno i z sympatią promującego Polskę w Japonii.

Kiedy odebrałam z lotniska troje dziennikarzy pewnego prestiżowego wydawnictwa – słońce zaświeciło, i nagle zrobiło się naprawdę pięknie. Mimo, że ich bagaże krążyły gdzieś po świecie między Japonią a Polską, a oni sami byli wyraźnie zmęczeni, moi goście nie chcieli wcale odpoczywać, ani nawet niczego zjeść. Chcieli od razu „w miasto”… Zresztą „rozkład zajęć” jaki nam ułożyło MSZ mieliśmy niezmiernie napięty, więc nie było wiele czasu. Ale mimo tego moi goście co jakiś czas przypominali mi, że obiecałam im pokazać świetne miejsce do „zdjęcia” panoramy miasta.

Kiedy już po wszystkich spotkaniach, grubo po zachodzie słońca zawiozłam ich na Szafarnię, a potem na Ołowiankę, tak, by stojąc koło spichlerzy mieli dobre ujęcia, samej mi się spodobało to, co ujrzałam. Wieczorne zdjęcia z tego miejsca moi goście też robili, i w magazynie znalazło się jedno szczególnie piękne. Na pożegnanie wymieniliśmy wizytówki i dostałam obietnicę egzemplarza owego wydawnictwa.

Tak więc kiedy wczoraj listonosz przyniósł dużą kopertę zapisaną po japońsku ucieszyłam się, że skończyli już edycję. W magazynie kryła się niespodzianka, bowiem moi goście zamieścili także moje zdjęcie. Stąd wpis w cyklu „Chwalę się”.

 

PGE ARENA

No i stało się, musiałam pojechać na stadion PGE Arena…

Chyba jako jedyna w całym mieście nie poddałam się tej ogólnej histerii zachwytów nad cudem techniki i inżynierii. Stadion jak stadion. Najważniejsze jest kto w nim robi atmosferę… A z tym u nas, jak wiadomo, jest źle. Pod każdym względem źle. Żeby nie powiedzieć ŻENUJĄCO.

No, to chociaż stadion jest ładny. Bo urody mu nie można odmówić.

Załączam zdjęcia i zamykam temat.

🙂

Pokaz slajdów wymaga JavaScript.

Published in: on 6 grudnia 2011 at 21:10  6 Komentarzy  
Tags: , , , , , , , ,