Zwykła niezwykła wycieczka cz.2 – Sejny

Od tej jesieni Sejny jawić mi się zawsze będą jako sympatyczny PRZYSTANEK na trasie 🙂

I nawet fakt, że nie mam ani jednego zdjęcia tamtejszej Madonny Szafkowej (żadne się nie udało) – nie jest w stanie zmienić tego odczucia****.

**** (wpis z 7.11. – MAM zdjęcia Madonny Szafkowej, mam osobiste 🙂 nie ma to jak zrobić porządek w plikach zatytułowanych „różne zewsząd”… wśród różnych zdjęć zewsząd – znalazłam całkiem – całkiem zdjęcia, które niniejszym wklejam do albumu pt. Sejny)

Na dodatek pogoda była piękna (jak na tę porę roku) i wszyscy zaangażowani byli w szukanie grobu przodka (nie, nie mojego, ja nie mam związków z tym kresem Rzeczypospolitej) na tutejszym starym cmentarzu. Nawet, kiedy zamykałam samochód przed Domem Litewskim (każdemu z czystym sercem polecam tamtejszą Karczmębo mają smaczne jedzenie, a przy tym – zacne porcje), jedna z pań zagadniętych uprzednio na cmentarzu, zatrzymała mnie z informacją, że już zna lokalizację grobu… 

A same Sejny ?

No cóż… Jadąc tu po raz pierwszy, nie przypuszczałam, że tyle treści kryje się już w samej nazwie miasteczka. Zresztą, jak twierdzą historycy – jest ona pochodzenia  jaćwieskiego… bo to Jaćwież przecież. Tutaj  jest ciekawy opis tych ziem.

Dotychczas z Sejnami kojarzyło mi się wyłącznie Powstanie Sejneńskie. Mało się o nim mówi, ba! chyba w ogóle. Ale tutaj, w Sejnach nie sposób o tym nie wspominać, zwłaszcza stojąc przy pomniku Poza tym – Sejny to też wspomnienie nieodległych Dobkiszek, położonych (po litewskiej stronie granicy), na południe od trasy Simnas (Simno) – Alytus (Olita – która sama jest ciekawym miastem). Ale wracając do Dobkiszek – tutaj urodził się Szymon Konarski.

Bez względu na związki (lub ich brak) rodzinne czy historyczne, warto sobie zdać sprawę z tego, że ta ziemia ma naprawdę niesłychanie bogatą (co za truizm) historię…

Wystarczy stanąć przed okazałym gmachem klasztoru dominikanów. Można się zadumać nad etniczną złożonością tych ziem, natknąwszy się na pomnik biskupa Baranowskiego (czy Baranauskasa, jak chce litewska część mieszkańców Sejn) nieopodal kolegiaty.

Ale bogactwo i różnorodność Sejn to również ciekawe miejsce, dla miłośników Czesława Miłosza – z racji jego związków rodzinnych z odległą o nieco ponad 8 km na pn-wschód Krasnogrudą.

Dla tych, którzy lubią podróże dalsze niż bliższe – dobrym źródłem do poznania litewskich okolic Sejn jest przewodnik Tomasza Krzywickiego pt. Litwa.

A wracając do Sejn – to nie tylko samo miasteczko. To także liczne szlaki turystyczne i ciekawe miejscowości w tzw. okolicy.

No i – nigdy bym się nie spodziewała, że w tym sennym miasteczku pogranicza znajdę tyle ciekawostek.

🙂

4 KomentarzeDodaj komentarz

  1. W Sejnach byłam raz, ale z wielką przyjemnością wspominam to miejsce – jest urocze. O Madonnie Szafkowej wówczas nie wiedziałam, ale za to odwiedziłam karczmę i po raz jedyny w życiu zjadłam tam potrawę z mięsa i jarzyn – przepyszną – ugotowaną i podaną w małym glinianym naczyniu z pokrywką. Jakie było moje zaskoczenie, kiedy wiele lat póżniej na seminarium bałtyjskim, archeolodzy zaprezentowali nam liczące dwa tysiące lat identyczne naczynia ze śladami gotowania w nich w identyczny sposób podobnej potrawy, najprawdopodobniej tak samo “wyjadanej” ze środka, jak my ją jedliśmy w Sejnach. Chętnie wróciłabym do Sejn choćby po to, żeby znowu zjeść to samo, z tego garnka – “po bałtyjsku”. 🙂 No i tą Madonnę wreszcie zobaczyć!

    • Ha, nie wiedziałam o garnku… czyli trzeba wrócić do Sejn, choćby po to, żeby zjeść z garnka. A madonnę „zrobię” następnym razem. Chociaz i tak zamknięta jest i nieco świeci po ostatniej konserwacji (i tak ją poprawiono, bo poprzednio aż raziła ponoć w oczy 😉 )

      • Fakt, czasem „konserwanci” przesadzają z tym „świecowaniem”. 🙂 Zawsze mi się przypomina pewna madonna na pewnej genialnej wystawie. Neon bez prądu, bardziej średniowieczny od średniowiecza. :)))))) Najgorzej, że nie wiem, jak się ta potrawa z garnka nazywała.

      • neon… chyba wiem, na której wystawie 🙂 bo też na gwałt szukałam okularów przeciwsłonecznych 🙂 tak samo było po makijażu figur u Św. Mikołaja w Gdańsku 😉
        co do potrawy i garnka, to młodzi ludzie (o niebiańskiej wręcz cierpliwości) jacy pracują w Karczmie pewnie będa wiedzieć 😀


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: