Mała Pętla Żuław Steblewskich

Właśnie zakończył się czas moich ulubionych wycieczek. To wycieczki na których moje uwielbienie dla Kraju Niskiego znajduje swoje ujście, bo sama układałam trasę. A wszystko zaczęło się, gdy Gosia H. z powodu natłoku zajęć w pracy nie mogła poprowadzić wycieczki w ramach programu Stowarzyszenia Żuławy Gdańskie. Ela Skirmuntt-Kufel zaproponowała mi prowadzenie za Gosię, a ponadto pozwoliła wybrać i opracować trasę, którą sama lubię.

No i wybrałam 🙂

Prowadzę te wycieczki od paru już lat i z niezmienną radością. Za każdym razem bowiem odnajduję coś nowego w miejscach już przecież tak dobrze znanych…

Za każdym razem też mamy inne światło, ale też  inne dzieci jadą. Jedne – jak te ze szkoły w Cedrach Wielkich – są STĄD i doskonale znają te tereny, więc z nimi to raczej była wyprawa „Towarzystwa Zgodnej Adoracji Żuław”… Inne jadą na Żuławy po raz pierwszy, więc moja rola polega na „zakochaniu” ich w tej niezwykłej przejrzystości krajobrazu (cytuję za prof. Bogną Lipińską).

Kiedy układałam program (a może raczej trasę) wyjazdu, zastanawiałam się jakiej chwili w historii się trzymać, jakimi i czyimi śladami podążyć. Zdecydowałam się na czasy państwa krzyżackiego. Zbyt mało wiadomo o tym czasie w historii i wciąż zbyt schematycznie i po sienkiewiczowsku się do tej spuścizny podchodzi…

Przy tym – te wyjazdy są niezwykle ważne dydaktycznie. Pokazują bowiem jak mało jest miejsc, w których dba się o zabytki przeszłości i jak niesłychanie trudna do zmiany jest mentalność tzw. decydentów.

I tu od razu rzuca się w oczy niesłychany kontrast. Jak choćby Grabiny Zameczek – jako szczyt bezmyślnej i niestety nie ukaranej dewastacji, i Krzywe Koło – jako wzór zadbanej wsi i serdecznego podejścia do miejsca zamieszkania…

Mam cichą nadzieję, że kiedy moi Wycieczkowicze dorosną i może staną się Decydentami, nie będą podejmowali takich szkodliwych decyzji (tu ciśnie się słowo absolutnie nieparlamentarne) jak ta, która spowodowała zawalenie się w końcu domu w Żuławkach, ani też nie zezwolą na poniewieranie nagrobków na przykościelnych terenach, tylko dlatego, że nie ma kto się o nie upomnieć… itd… itd… itd…

Wklejam parę zdjęć z części pierwszej Małej Pętli Żuław Steblewskich (powinnam napisać raczej – wariantu Małej Pętli …).

A TUTAJ jedna z moich opowieści (bo nie mam czasu na rozpisywanie się… 😉 )

The URI to TrackBack this entry is: https://czaykowska.com/2011/10/01/mala-petla-zulawska-cz-1/trackback/

RSS feed for comments on this post.

One CommentDodaj komentarz

  1. Bardzo ciekawa trasa. Trzebaby się tam wybrać:)


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: