Wpadło mi w obiektyw…

Droga do Torunia była gorzej niż koszmarna.

Mgła – niczym mleko i do tego wieczór, nagły. Oczywiście niespodziewany, jak każdy wieczór jesienny. Jechałam dosłownie „na wiewiórę” – czyli nos miałam niemal na szybie. Chyba powinnam e końcu zmienić okulary 😉

Ale za to Toruń – przywitał nas w tej mgle – jak zwykle zachwycający. Truizm, ale akurat żadne inne słowo mi do głowy nie przyszło…

Zainstalowałam grupę w hotelu, i pojechałam zaparkować autko pod mostem – tradycyjnie, no bo gdzieżby indziej. Potem poszłam do swojego hotelu, bowiem tym razem spałam w innym, niż grupa. Po jakimś czasie – zorientowałam się, że oczywiście zapomniałam ładowarki do komórki z samochodu 😉

Pomaszerowałam więc tym mlecznym, rozświetlonym „echem” reflektorów Toruniem pod most… No i oto co mi po drodze wpadło w obiektyw:

P.S.

cegłę dostałam CUDOWNOŚCI – do mojej kolekcji. mam więc już tych cegieł 31 sztuk 🙂

Published in: on 23 października 2012 at 21:42  3 Komentarze