Ilekroć wracam z Wiadomego Zamku, Krychna pyta o Chłopaków. Nie zawsze jednak mam nawet możliwość poddać się atmosferze, czy jak kto woli – nastrojowi, a co dopiero czas by lecieć do Kaplicy.
Niekiedy wiem, że Wiadomi bywają na krużgankach, koło Kościoła, a czasem w korytarzu do Kancelarii. To „czasem” – to wrażenie czyjejś obecności, niekiedy to cienie na tarasach układające się zagadkowo; bywa też, że cisza w powietrzu nagła i wręcz namacalna, powoduje, że dane miejsce zyskuje tę specyficzną „nieopisywalną” atmosferę. Od czasu do czasu tu i ówdzie komuś się wydaje, że go ktoś śledzi a to w fosie, a to na krużgankach, czy w piwnicach. Czasem słyszy się głosy, jakby ktoś stał tuż za załomem muru. Psy zamkowe mają swoje miejsca, do których nie wchodzą.
Jedni się z tego śmieją, inni wzruszają ramionami, jeszcze inni – bywa, że się przyznają do tego, że coś widzieli, słyszeli, czy odczuwali. Ja należę do tych, co się czasem przyznają. 😉
Tak to bywa w Wiadomym Zamku… Widać Chłopakom nudzi się w jednym miejscu, i to nie od dzisiaj… 😉
