Piłka

Czas jakiś temu nocą oprowadzałam po Zamku  jakąś Bardzo Ważną Delegację. Ludzie byli wspaniali – szybko „podłapali” atmosferę i świetnie nam się razem podróżowało w czasie. Wykorzystałam fakt, iż mieliśmy nieco czasu – by zaprowadzić Gości do gdaniska.

Korytarz był ciemny niczym… korytarz do gdaniska 😉 no i dokoła panowała  wieczorna nastrojowa cisza. Bo nagle jakoś wszyscy w tej kilkudziesięciometrowej ciemności zamilkli. Przyświecali sobie tylko komórkami, by nie zgubić kroku.

I nagle mniej więcej w połowie korytarza – z północnej ściany oderwała się biała kula światła…  Przepłynęła nam przed nosem – „odbiła” się od  południowej ściany  korytarza i zniknęła tam, skąd wychynęła.

Cisza stała się kwintesencją ciszy. I na moment wszyscy zamieniliśmy się  w zbiorowy słup soli.

Jako, że przecież to ja „przewodniczyłam” i nie wypadało by to przewodnik pierwszy „zszedł był” ze strachu, odwróciłam się ku Gościom żeby im wytłumaczyć…  Ale – coś mnie powstrzymało.  Zupełnie jakby mi ktoś położył palce na ustach. Udałam więc, że nic się nie stało – mając nadzieję, że kula więcej się nie pokaże. Tego wieczoru faktycznie  już sienie pokazała.

Goście byli zachwyceni – przekonani byli bowiem iż to było zaaranżowane przez Zamek. Dopiero jak im potem wytłumaczyłam, że sama byłam równie zdumiona – zaczęły się spekulacje.

Po latach tę historię opowiedziałam innemu z moich Gości na Zamku. Ów pan, niegdyś nominowany do Nagrody Nobla z fizyki, rozwiał moje spekulacje.  Wytłumaczył mi, że to był … piorun kulisty.

Ja i tak wiem swoje 😉

Kiedy to opowiedziałam Krysi – ta swoim zwyczajem zilustrowała moje przeżycie… Tyle, że bardziej do historii pasowała Jej Kaplica…

Piłka - wg Krysi Jarosławskiej

Published in: on 19 kwietnia 2010 at 16:39  6 Komentarzy