A wczoraj…

… znowu wskoczyłam w moją ULUBIONA KIECĘ do oprowadzania po Mieście Moim.

Miasto było zalane słońce i turystami, uśmiechy na twarzach raz jeszcze udowodniły, że dawna decyzja o oprowadzaniu w stroju – się sprawdza 😉

Jedynie wiatr bardzo stanowczo usiłował dociec konstrukcji mojej sukni, a także zerwać mi kapelusz z głowy… Dwie ręce  nie zawsze wystarczały. Kapelusz, kieca, gadanie, i walka o zapobieżenie zawinięcia się kiecy wokoło głowy … Było wesoło 😀

Jakoś tak od lat – kiedy tylko zakładam tę akurat kiecę – zrywa się wiatr – chyba trzeba złożyć stosowaną skargę 🙂

 

Published in: on 31 Maj 2013 at 11:38  6 Komentarzy