Nie pamiętam, kto pierwszy zamieścił na nieśmiertelnym FB informację o wyjątkowej wystawie, organizowanej jednocześnie w Muzeum Narodowym i Zamku Królewskim w Warszawie. (Tak na marginesie, może FB zajmie wkrótce miejsce bełkotu telewizyjnego, i prasy, która nie nadaje się nawet do obierania na niej marchewki…).
Ową wystawą jest Europa Jagellonica 1386–1572. Sztuka i kultura w Europie Środkowej za panowania Jagiellonów.
Przeczytałam różne informacje, wysłuchałam transmisję z konferencji prasowej i stwierdziałam, że jadę! Że muszę, że nie przeżyję jeśli nie zobaczę 🙂
Ewa Bratosiewicz szybko zareagowała na moje CHCĘ/MUSZĘ, i kiedy zebrała nas się grupka chętnych – zorganizowała nam szkolenie na wystawie. Absolutnie ekskluzywne szkolenie, wyłącznie dla nas – czyli Towarzystwa Wzajemnej Sympatii, jakie zjechało do Warszawy na jeden dzień z różnych zakątków Polski. Na jeden dzień, na chwilę… Zaopatrzeni w aparaty, i kanapki. I w apetyty na dużą dawkę wiedzy. Przewodnicy i muzelanicy są „okropnymi” klientami kultury. Wiele wiedzą, jeszcze więcej chcą się dowiedzieć, i z reguły czują niedosyt 😉
Ale… Oba szkolenia były bardzo ciekawe. Tak w Zamku jak i w Muzeum Narodowym. A oboje nasi prelegenci wykazali się iście niebiańską cierpliwością, bowiem okiełznać towarzystwo takie jak nasze, to naprawdę nie lada sztuka 😀
A sama wystawa?
TUTAJ jest łącze do strony z migawkami fotograficznymi z wystawy o sztuce i kulturze Europy w dobie Jagiellonów 🙂
Wystawa jest świetna, na pewno warto jechać, nawet z drugiego końca Polski. Tym bardziej, że potrwa tylko do 27 stycznia 2013. Do tego – oferta edukacyjna towarzysząca wystawie jest również bardzo ciekawa.
Żałować należy, że tutaj, na miejscu nie mamy takich wystaw, i z takim „przytupem”. Ostatnią wielką – i to nie w Gdańsku a w Malborku – była ta, o J.C. Schultzu, a jeszcze przed nią wprost monumentalna i rewelacyjna – Imagines Potestatis. A potem … zapadła cisza 😦 Miejmy nadzieję, że to cisza chwilowa, bo nie zawsze można jechać w odległe zakątki kraju na wyjątkowe zdarzenia muzealne. Tym bardziej, że na miejscu mamy tak dzieła, jak i kolekcje, które mogłyby przy odrobinie dobrej woli ściągnąć tłumy… Ale, szkoda czasu by konstatować lokalną mizerię muzealną. Celem wpisu jest zachwyt nad tym, co wiedzieliśmy w Warszawie 🙂
🙂 było świetnie, to prawda. Również, a może przede wszystkim, ze względu na towarzystwo. Zdjęcia cudne 🙂
No bo to było Wyjątkowe Towarzycho. Dziękuję Ci za doskonałą organizację. ❤