Jesień.
Tak banalne spostrzeżenie, że aż odrzuca. A przy tym nastraja do narzekania… Przynajmniej niektórych. Kiedy „wrzuciłam” parę zdjęć z dzisiejszej wyprawy żuławskiej na Facebook’a, natychmiast posypały się uwagi w nastroju szarej jesieni właśnie…
Przypomina, że jesień jest jedną z pór roku pod tą szerokością geograficzną 😉 a na Żuławach – jest po prostu piękna.
Deszcz bywa tu nieznośny, to fakt, a to z racji tego, że lubi padać poziomo ;). Ale przy tym niebo ubiera się tak malowniczo w chmury, jak nigdzie indziej.
Dzisiaj też sobie momentami padało poziomo… I wtedy natychmiast mi się przypomina znajoma „pani od pogody”, pouczająca mnie, że deszcz nie pada, a WYPADA z chmur… No, to pytam w takim razie – co on dzisiaj robił, skoro leciał poziomo 😀
Nie mam zdjęć deszczu – bo nie miałam odwagi wystawić aparatu z samochodu. Ale mam zdjęcia nieba, dróg, tęczy i żuławskich zauroczeń dalą. Czy raczej przejrzystością krajobrazu – jak mawia prof. Boga Jakubowska.
- Po deszczu
- jestem zauroczona żuławskimi drogami…
- droga
- lusterko i chmura
- droga i chmura
- ciąg dalszy wariacji
- wariacje na temat chmur
- ołów
- dziura w niebie
- znowu tęcza…
- Tęcza…
- znowu dal postrzegana inaczej – Wysoczyzna Elbląska
- deszcz…
- deszcz w oddali, ale nie aż w takiej dalekiej dali
- Za Linawą został deszcz…Tak nam się zdawało 😉
- odległości na Żuławach mają inny wymiar
- fascynajcji dalą ciąg dalszy 😉
- rewelacyjny zestaw kolorów
- promienie słońca, na znak, że jest i gdzieś tam świeci 😉
- chmury ułożyły się w figurę Grafielda
- Wciąż Nogat. Ale taki jego stan był kiedyśnie do pomyślenia….
- Nogat, widzany z promu w Kępniach Małych
- Nad Zatoką Elbląską – chwila miedzy deszczem























Dodaj komentarz